Pożegnanie z północną Walią i podsumowanie pobytu

autor dnia

Wyjechałam z północnej Walii, szczerze mówiąc, bez większego smutku. Powodem są dwa duże minusy tego miejsca, które w małym stopniu niweluje mnóstwo małych plusów.

Minusy życia w Walii

Dwa duże minusy, czyli klimat i nastawienie mieszkańców do niego. Panuje tam bowiem akceptacja nieakceptowalnego, zamiast przygotowania się na klimatyczne problemy (deszcz, zimno i wilgoć występujące w połączeniu na zewnątrz i wewnątrz są nie do wytrzymania!) i trochę drobiazgów jak większe różnice mentalno-systemowe (naduprzejmość, fuszerka, decentralizacja) i kwestie techniczne (waluta i monety dziwne na tyle, że cały czas myślałam i liczyłam w Euro; egzotyczny system miar, gniazdka z pojedynczymi wyłącznikami, poza łazienką oczywiście, bo tam gniazdek brak, inne wtyczki, podwójne krany, obłęd na punkcie zabezpieczeń przeciwpożarowych, kłopoty z praniem, kiepski wybór i jakość produktów w stosunku do ceny, o czym jeszcze napiszę dokładniej).

Plusy życia w Walii

Jednym z nich jest darmowa opieka medyczna (nikt nie pyta o ubezpieczenie przy rejestracji do lekarza ani żadne papiery, wszystkie leki wydane z przepisu lekarza są dla wszystkich bezpłatne), co nie jest takie oczywiste nawet w państwie opiekuńczym. Chociaż tak naprawdę nie ma nic za darmo. Za wszystkie udogodnienia w takim państwie typu benefity czy tax credit płaci się naprawdę całkiem sporo, bo własnymi danymi i prywatnością, czyli chyba najcenniejszym dobrem XXI w. A rząd brytyjski i różne jego agencje lubią wiedzieć wszystko o wszystkich.

Dla obywateli UE są darmowe kursy języka angielskiego, z których warto skorzystać. Więcej informacji tutaj.

Poza tym niezanieczyszczone środowisko, przeważnie cisza i spokój, piękna przyroda, malownicze widoki, zróżnicowanie historyczno-kulturowe.

Podsumowanie pobytu w północnej Walii

Podsumowując, życie w przestrzeni prywatnej pozostawia sporo do życzenia. W publicznej jest dużo lepiej: infrastruktura dopasowana do potrzeb mieszkańców jak np. odpowiednie środki transportu (nawet na totalnej wsi pojawił się internet w autobusach), dobra opieka medyczna, urzędy, z którymi można się skomunikować często szybko i skutecznie mailowo, supermarkety, w których zakupy robi się przez internet, przyjemne lokale czy sporo atrakcji turystycznych. Gdyby nie klimat i budownictwo, byłoby całkiem miło.

Aktualizacja 01.03.2018

Gwoli sprawiedliwości: rok 2014, kiedy to mieszkałam w północnej Walii, zapisał się w historii UK rekordowo złą aurą. Zwłaszcza dały się we znaki powodzie. Może po prostu wyjątkowo źle trafiłam z tą pogodą…

You may also like