Jak bezpiecznie się opalać. Cz. II

autor dnia

Jak pisałam tutaj, za mała ekspozycja na słońce może być gorsza niż nadmierna. Dlatego pora teraz na porady praktyczne, czyli jak zdrowo i bezpiecznie korzystać ze słońca.

W skrócie: wychodzić z budynku na jakieś 15 minut około południa, czyli np. spędzać przerwę od pracy w pełnym słońcu (w naszym klimacie i szerokości geograficznej zadziała to głównie latem). Chodzi tu o tzw. kąpiel słoneczną, czyli podobnie jak idziemy pod prysznic, tak samo możemy potraktować wyjście na słońce i zanurzyć skórę na trochę w słonecznych promieniach.

Poza tym lepiej stopniowo przyzwyczajać skórę do słońca, zwłaszcza przedpołudniowego i dobrze jest się trochę poruszać, przebywając na słońcu. Dbać o dietę, bo to co jemy, chroni skórę przed poparzeniami (lub ją na nie naraża). I uważać na powszechnie zalecane kosmetyki z filtrami.

Słoneczne BHP

Ile czasu powinno się spędzać na słońcu

Szczupła, młoda osoba o jasnej karnacji jak ja powinna przebywać ok. 10-15 min. w południowym słońcu. Najlepiej latem. Niektóre źródła podają, że takich krótkich ekspozycji, nawet po kilka minut, powinno być w ciągu dnia kilka. Jednak nie da się tego precyzyjnie i co do minuty określić, bo każdy z nas jest trochę inny. Osoby z nadwagą czy ciemną karnacją będą potrzebować suplementacji przy takiej krótkiej ekspozycji. Oczywiście po po zbadaniu poziomu wit. D3, najlepiej wczesną wiosną. Ponadto najlepiej wystawić jak największą powierzchnię skóry na słońce. Im dłużej chcemy przebywać na słońcu, tym więcej ubrań ochronnych nakładamy, ewentualnie kosmetyków z filtrem i w końcu chowamy się przed słońcem do cienia i do budynku. Nawet w cieniu coś tam może nas opalić, bo światło słoneczne może odbijać się od niektórych powierzchni np. piasku. Część promieniowania przenika też przez szyby, więc jeśli siedzimy ciągle blisko okna, dobrze o tym wiedzieć i np. zmienić pozycję.

jesienne drzewa w promieniach zachodzącego słońca

Co jeść, żeby chronić skórę przed poparzeniem słonecznym

Ryby morskie (łosoś, makrela, śledź), tran, mięso zwierząt z wolnego wypasu, jajka, pijemy kawę i zieloną herbatę (kofeina, antyoksydanty), ewentualnie czerwone wino, przegryzamy mocno gorzką czekoladą, jemy coś probiotycznego, do tego kolorowe warzywa i musimy wyspać się, żeby skóra była w dobrej formie. Jeśli ktoś nie ma problemów autoimmunologicznych, może sobie pozwolić na pomidory, najlepiej nie surowe, bo są dobrym źródłem jednego z karotenoidów, likopenu (najwięcej zawiera go koncentrat pomidorowy). Jeśli nie jemy pomidorów, a jadamy owoce, wybieramy te o czerwonej barwie. Do tego winogrono i jagody, a także orzechy, jeśli możemy sobie na nie pozwolić. W weekend wychodzimy na słońce przed południem, ewentualnie zostajemy na słońcu także po południu (UVA zapobiegnie teraz nadprodukcji wit. D). Pamiętamy o maśle i innych tłuszczach zwierzęcych w diecie, na zmianę z olejem kokosowym. Pomóc może też sama suplementacja wit. D, żeby skóra nie była nadmiernie obciążona jej produkcją, Oczywiście wit. D nie występuje w izolacji, ale ma wpływ na inne pierwiastki w organizmie (np. wapń). Nie powinno się jej przyjmować bez badań (kontrolnych) i uwzględnienia innych suplementów.

Jak suplementować witaminę D

Według Marka Sissona: 4000 jednostek dziennie. Warto jednak najpierw sprawdzić poziom wit. D  i przyjmować ją rano, żeby poprawić jakość snu, a nie pogorszyć, gdyż zażywanie wit. D, zwłaszcza wieczorem, może zakłócić wytwarzanie hormonu snu, melatoniny. Myślę, że dieta i suplementacja świetnie sprawdzą się w naszym klimacie przez jesień i zimę. Albo i przez cały rok przy biurowym trybie życia bez możliwości wyjścia na południowe słońce. Jeśli mamy nadwrażliwość na słońce albo chcemy uniknąć fotostarzenia, doustna witamina D sprawdzi się lepiej.

Kosmetyki z filtrami

Przeraża mnie, co tutaj pisze Sisson. Wygląda na to, że takie kosmetyki sprawiają, że nie wiemy, kiedy schować się przed słońcem. Nie czujemy poparzenia skóry przez UVB, więc nawet nie myślimy o tym, że w głębi skóry UVA czyni jeszcze większe spustoszenie. Nie tylko nie chronią, ale wręcz szkodzą. Do tego mamy w nich sporo wszelakiej chemii, kosztują, źle wyglądają, brudzą… Każdy powinien odpowiadać za własne zdrowie. Ja ich używam teraz tylko w ostateczności. Negatywnie o filtrach wypowiada się tutaj także lekarz spod znaku medycyny funkcjonalnej, Mike Hart. Jego zdaniem zwiększają one ryzyko zachorowania na raka i zakłócają działanie układu hormonalnego.

Czy są jakieś alternatywy dla typowych kremów z filtrem i parabenami? Mike Hart poleca związki cynku (tlenek cynku i jego wersję mikronizowaną). Jeszcze więcej o negatywnych skutkach stosowania konwencjonalnych kosmetyków z filtrami pisze tutaj Chris Kresser. Zagrożenie stwarza zawartość aluminium i benzofenon (oxybenzone), które mogą przyczyniać się do rozwoju raka poprzez uszkodzenia oksydacyjne skóry. Składniki kosmetyków z filtrami mogą też przedostawać się do krwi i powodować zaburzenia hormonalne. Ponadto Kresser  ostrzega tutaj przed tlenkiem cynku, który być może podczas ekspozycji na słońce przyczynia się do powstawania wolnych rodników, a te z kolei mogą zwiększać ryzyko raka skóry. Więcej praktycznych porad można znaleźć tutaj na stronie Vitamin D Council.

Aktualizacja 14.06.18

buteleczka olejku lawendowego z torebką lawendyMoje podejście do opalania się

Po latach unikania słońca i zrobieniu tego researchu zweryfikowałam podejście. Zwłaszcza, że mieszkam w UK i naprawdę brakuje mi słońca i ciepła. A nawet widoku biało-niebieskiego nieba… Teraz poza tym, że pilnuję się, żeby każdego dnia wychodzić na zewnątrz, staram się też łapać nieliczne promienie słońca. Latem, przy dobrej pogodzie stosuję kąpiele słoneczne i wychodzę w szortach i koszulce koło południa na jakieś pół godziny np. na spacer. Nie nakładam żadnych kosmetyków. Jeśli przebywam dłużej na zewnątrz, staram się najpierw korzystać z mechanicznej ochrony ubrań: czapka, chustka, sweter, koszula itd., a wreszcie schować do cienia albo budynku na jakiś czas. Jeśli np. jestem cały dzień w drodze i nie mogę zejść ze słońca, wtedy jako ostateczność stosuję kremy z filtrem. Kupiłam kosmetyk z ekoskładnikami i muszę przyznać, że staram się nie myśleć za bardzo o składzie….

Co robić w przypadku oparzenia słonecznego

Jeśli już zdarzy mi się nadmierna ekspozycja na słońce i zaczerwienienie skóry (nigdy nie miałam bąbli i innych cięższych stanów, więc w tych przypadkach należy poszukać pomoc w aptece lub u lekarza), stosuję dwa preparaty: żel aloesowy i lawendowy olejek eteryczny. Oczywiście olejek najlepiej z dobrego źródła, ekologiczny i pharmaceutical grade, czyli taki, który może mieć zastosowanie lecznicze, aromatoterapeutyczne. Oba produkty przechowuję w lodówce, więc już sam kontakt rozgrzanej skóry z czymś zimnym jest przyjemny. Oba preparaty optymalnie jest wymieszać, przy czym niektórzy podają, tak jak czytamy tutaj, że najlepiej jest wykorzystać w tym celu specjalnie zagęszczony żel aloesowy i na 4 uncje, tj. ok. 115 ml  żelu (albo inaczej ok. pół kubka) dodać 48 kropli wybranych olejków (np. lawendy i mięty).

Przyznam też, że zdarzało mi się stosować oba preparaty oddzielnie i olejek lawendowy nierozcieńczony. W prawie każdym przypadku użycie olejków eterycznych wymaga jakiegoś rozcieńczenia, dyfuzowania, opakowania w kapsułkę itd. Jednak w przypadku lawendy i w sytuacji nagłej, w podróży itd. uważam, że można zrobić wyjątek. Sama wielokrotnie stosowałam nierozcieńczony olejek eteryczny z lawendy na zaczerwienioną po słońcu skórę, a także na poparzenia kuchenne. Działa cudownie. Ból po poparzeniu w kuchni znika prawie od razu, a na drugi dzień nie ma śladu, żadnych bąbli, nic… Oczywiście nie były to poważne poparzenia, po prostu dotknęłam rozgrzanej brytfanki czy garnka. Na różne „zapaprane” ranki też stosowałam z powodzeniem lawendę. Nie jest to tylko moje doświadczenie. Tutaj możecie poczytać o doświadczeniu Klaudyny oraz więcej o historii i literaturze dotyczącej takiego zastosowania olejku.

To jest moje aktualne podejście, zgodne z moim najlepszym stanem wiedzy. Jeśli tylko odkryję coś lepszego, na pewno się pochwalę 🙂 Zachęcam Was do wypracowania własnego podejścia i sprawdzania wszelkich zaleceń. W końcu chodzi tu o Wasze zdrowie.

You may also like