Paleo alkohol i sposoby na kaca

autor dnia

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że dieta paleo co prawda wzoruje się na diecie naszych paleolitycznych przodków, ale nie jest jej dokładnym odwzorowaniem. Dlatego w paleo można znaleźć niektóre rodzaje alkoholu. Które?

Czy alkohol jest paleo

Najprościej można powiedzieć, że na pytanie, czy dany alkohol jest paleo, odpowiadamy sobie tak jak na pytanie o to, czy dane jedzenie jest paleo. Te alkohole będą paleo, które są zrobione z owoców (np. absynt, cydr, grappa, koniak, wino) lub warzyw (np. wódka), a nawet kaktusów (np. tequila), czyli produktów samych w sobie paleo. Przeważnie jednak wszystkie tradycyjne alkohole destylowane, nawet zrobione ze zbóż też są dopuszczalne, ponieważ w procesie destylacji są oczyszczane z glutenu i innych problematycznych substancji. Oczywiście, jeśli ktoś ma celiaklię czy inną chorobę autoimmunologiczną, powinien jednak zwrócić uwagę, czy dany trunek jest na pewno oznakowany jako bezglutenowy.

Jak dla mnie, alkohol jest paleo z wyjątkiem piw, kolorowych alkoholi z przeróżnymi dodatkami (likiery, dziwne gotowe mieszanki), w tym drinkami na mieście ze śmieciowymi dodatkami (np. pseudo sok pomarańczowy z kartonu). Oczywiście, jak ze wszystkim, warto zwracać uwagę na jakość i na ilość, żeby sobie nie zaszkodzić.

Podobnie jak kawa, alkohol może mieć pozytywny lub negatywny wpływ na zdrowie zależnie od jego aktualnego stanu. Na przykład na protokole autoimmunologicznym jest niedozwolony (chyba, że używany do gotowania i wygotowany). Co jeszcze warto wiedzieć o alkoholu? Że jest wrogiem glutationu, że w małych ilościach może być korzystny (hormeza) i że osoby inteligentne lubią intensywniej korzystać z tej nowinki ewolucyjnej, o czym możecie przeczytać tutaj 😉

Alkohol, wątroba, paleo i ja

jabłko i szklanka cydruNa początek małe wyznanie 😉 Lubiłam sobie wypić. I mogłam sobie na to przez wiele lat pozwolić, bo łatwiej mi się było upić niż skacować. Gdybym po imprezach miewała kaca, pewnie bym tak chętnie nie sięgała po alkohol. Gdybym wiedziała to, co wiem teraz, pewnie też bym tak nie robiła, bo wynagradzanie organizmowi tych lat kosztuje trochę zachodu, czasu na szukanie informacji i pieniędzy na badania czy suplementy, bo po dobrej dekadzie m.in. korzystania z uroków alkoholu, zwłaszcza zbożowych piw, coś zaczęło się dziać nie tak.

Najpierw przestało mi smakować piwo, zwłaszcza ukochane przeze mnie niemieckie, pszeniczne piwa (przypadek? 😉 ). Potem przerzuciłam się na ciemne i bardziej gorzkie piwa (co poniekąd zbiegło się z przeprowadzką z Niemiec do UK :D), ale nawet te nie „wchodziły” już tak dobrze, a na drugi dzień też niekoniecznie dobrze się czułam.

Problem tkwił pewnie w wątrobie, która nie tylko pod wpływem piwa, ale też pseudozdrowej diety i kiedyś wziętych leków, przestała dobrze pracować, czyli zaczęły się problemy z detoksem. A alkohol to toksyna w większej ilości albo kiedy mamy problem z detoksem. Na szczęście wątroba się regeneruje i po kilku miesiącach paleo moja wątroba (a więc cały organizm) wróciła do niezłej formy. Kolejna korzyść z tej diety 🙂 Piję teraz okazjonalnie, ale mogę wypić większą ilość alkoholu i nie odczuwam szczególnych skutków tak w trakcie konsumpcji jak i dzień po. To nie zasługa mocnej głowy, jak kiedyś myślałam, tylko wątroby i mikrobów 😉 Nadal lubię alkohol, ale piję raczej rozsądną ilość i sięgam tylko po niektóre gatunki.

Jak pić z głową

Co robić, jak pić? 😉 Po pierwsze jemy paleo, po drugie uważamy na fruktozę (nie przesadzajmy z owocami), która może nam obciążyć wątrobę, poza tym dostarczamy wątrobie kwaśnych (sok z cytryny, probiotyczne kiszonki) i gorzkich produktów (nie przesadzając z kawą), warto wspomóc pracę wątroby ziołami (więcej informacji tutaj), a poza tym wybieramy odpowiednie alkohole. Ja piję obecnie głównie cydr, czystą lub wino. Generalnie wybieram mniej słodkie alkohole i bez sztucznych dodatków. Piwa więcej nie tknę i kompletnie mi to nie przeszkadza. Chociaż pewnie, jak ze wszystkim, można poszukać zamienników (byle nie typu zamienił stryjek siekierkę na kijek, jak to często bywa w przypadku produktów reklamowanych jako bezglutenowe). Myślę, że skusiłoby mnie piwo z manioku czy inny niezbożowy produkt tego typu. Prawdziwi koneserzy pewnie znajdą inne egzotyczne napoje wyskokowe. Mnie się marzy, chociaż nie do końca paleo, bo otrzymywany z fermentowanego mleka, kumys…

Jak unikać kaca

Robb Wolf, zwany czasem Chief of the Cavemen, czyli wodzem jaskiniowców, a z wykształcenia biochemik, podaje w swoich, zwłaszcza wczesnych, podcastach, które znajdziecie tutaj, często taki sposób na paleo picie: pijemy w miarę możliwości wczesnym wieczorem i na pusty żołądek, bo wtedy nie musimy dużo pić, żeby odczuwać efekty spożycia, bawimy się, bo życie towarzyskie też jest ważnym aspektem dbania o formę, a potem jemy posiłek białkowo-tłuszczowy, żeby zneutralizować skutki picia alkoholu. Warto poszukać przepisu i wypróbować jego ulubionego drinka o kuszącej nazwie NorCal Margarita. Osobiście myślę, że nasz polski sposób, czyli wódeczka przepijana wodą z ogórków ( ta ostatnia doskonała także dzień po:-) ) albo zagryzana ogórkiem kiszonym wcale nie ustępuje tequili z solą i cytryną 🙂 Nasze tradycyjne ogórki, śledziki, marynowane grzybki czy wyroby mięsne w połączeniu ze zmrożoną wódką nie mają sobie równych na świecie.

Moje sposoby na kaca

Co mnie pomaga? Zdecydowanie picie alkoholu w mniejszej ilości i wcześniej, jak radzi Robb Wolf. Na pewno odradzam picie po wszelkich zabiegach prozdrowotnych typu akupunktura (noc z głowy, bo organizm, który oczyszcza się z toksyn pod wpływem zabiegu dostaje ich dodatkową dawkę i z trudem sobie radzi). Ponadto dobrze zaopatrzyć się przed piciem w dobrej jakości wodę mineralną (w szklanej butelce, z dużą ilością minerałów). Ja lubię napić się więcej wody przed piciem, i potem po, przed pójściem spać. Wodę mam też przygotowaną przy łóżku, żeby napić się, jeśli się obudzę w nocy i oczywiście staram się więcej pić na drugi dzień. Jeśli się nie wyśpimy najlepiej, a możemy jeść, lepiej zjeść więcej i tłuściej (klasyka to English Breakfast w wersji paleo: bekon, jajka, pomidor). Ewentualne bóle głowy i bóle spowodowane nasileniem się stanu zapalnego w organizmie przez zarwaną noc najlepiej gasi u mnie kurkuma (np. formie suplementu w połączeniu z piperyną i większej dawce, aktualnie mam 1200 mg w 1 kapsułce). Oczywiście nie zaszkodzi dobra multiwitamina, więcej magnezu oraz woda z sokiem z cytryny i jakiś banan na deser 😉 Kofeina też może pomóc na poimprezowy ból głowy 😉

Aktualizacja 16.08.18

Ostatnio zauważyłam kolejną zmianę. Odkąd przeszłam na paleo przestałam regularnie więcej pić (no, bo wyspać się trzeba i wstać rano w formie), ale okazjonalne większe picie szło mi nawet lepiej niż w ostatnich latach przed paleo. Aż tu jakieś kilka miesięcy temu zauważyłam, że utraciłam tolerancję na okazjonalne większe picie… 😨😨Mimo picia przyzwoitego alkoholu (cydr, wino lub wódka), mimo przyzwoitego jedzenia do tego picia i nie da się tego zrzucić na jakieś czynniki zewnętrzne (zmęczenie, zmiana klimatu). Wypicie więcej niż 2-3 cydrów kończy się teraz pełnoobjawowym zatruciem, jak nigdy.🤢🤮 Co ciekawe, nawet nie jestem lekko wstawiona po takiej czy większej ilości alkoholu w trakcie imprezy, czyli niby mocna głowa nadal jest, ale na drugi dzień… Także zero jakiś korzyści, a skutki uboczne – masakra. Nie wiem, czy to któreś z suplementów, które biorę, tak mnie urządziły (nawet nie umiem sobie wyobrazić, jakim cudem, bo zbytnio nie widzę ich działania w innych aspektach) czy mój organizm jest już tak pozbawiony toksyn, że nie toleruje ich w większych ilościach Inne zmienne nie przychodzą mi do głowy… Ktoś tak miał? 🤔

You may also like