Czy jest kawa bezkofeinowa i jakieś ciastko bezglutenowe? AIP przygody na mieście

autor dnia

Mieszkam obecnie w Bristolu, jednym z większych miast w Wielkiej Brytanii, chociaż mniejszym od Łodzi, w której wcześniej mieszkałam. W ostatnich miesiącach jadłam właściwie wyłącznie jedzenie własnej roboty (dieta eliminacyjna, pogoda niesprzyjająca dłuższym pobytom poza domem). A jak wyglądały próby zjedzenia czegoś na mieście na AIP/paleo/bezglutenowej i innych bez- w UK i w Polsce? Udało się coś znaleźć czy nie? Małe porównanie, do którego sprowokował mnie ostatni pobyt w Polsce.

Dieta AIP poza domem

Przyznam, że na tych parę razy, gdy chciałam coś zjeść na mieście, jeszcze nie udało mi się znaleźć czegoś, co byłoby w 100% dozwolone na AIP. Wyjątkiem byłaby może czasem jakaś sałatka owocowa, najlepiej nieco zmodyfikowana, ewentualnie jakieś napoje… Ogólnie zgroza. Z mniej restrykcyjnym paleo problemów prawie nie ma (w końcu wszędzie powinna być przynajmniej jedna zdrowa, zrobiona z wartościowych składników potrawa). Zresztą wychodzę z założenia, że na takie wyjścia od święta, mogę sobie pozwolić na pewne ustępstwa, z wyjątkiem jednego: nie będę płacić za gluta na talerzu.

Dostępność produktów bezglutenowych

W UK jakoś jeszcze jestem nieprzyzwyczajona, że jak pytam, czy jest coś bez glutenu w menu (tak, wiem, „bezglutenowe” też nie zawsze znaczy zdrowe), to zawsze odpowiedź brzmi: tak! Od właściwie wszystkiego, po większość, po skłonność do modyfikacji, w ostateczności do jednego-dwóch gotowców, napakowanych soją, mlekiem, jajkami i sztucznymi dodatkami. No, cóż. Za to w Polsce… Masakra. Podczas ostatniego pobytu liczyłam na małe i relatywnie drogie, ale dobre czekoladowe ciasto bezglutenowe w Costa w łódzkiej Manufakturze. Nie ma go już w ofercie, bo nie było zainteresowania (zastanawiam się teraz, jaka jest świadomość zdrowotna przeciętnego Polaka)…

W UK ciągle czuję się dziwnie zaskoczona, kiedy pytam, czy mają coś bez glutenu, a mają zawsze, a w Polsce, kiedy pytam o to samo i nigdy nic nie ma!!! I jestem teraz wściekła na to ostatnie podejście do potrzeb klienta. W związku z czym będę wszędzie pytać, czy jest coś bez glutenu 😀 Do skutku. Niech świadomość się poszerza 😉

opakowanie kawy z mniszkaKawa bezkofeinowa i zamienniki

Dobrze, że mieli chociaż kawę bezkofeinową. W UK to standard. Wchodzę kiedyś do lokalnego sklepu ze zdrową żywnością i pytam, czy dostanę kawę bezkofeinową w ziarnach. Oczywiście. Zmielić czy wolisz w ziarnach? Z niedowierzaniem odpowiadam, że poproszę w ziarnach…

Wszelkie herbatki i kawy można kupić w formie bezkofeinowej, decaf, która wydaje mi się wręcz popularniejsza niż kofeinowa. Ludzie nie nadużywają tam kawy, co w Polsce uchodzi wręcz za punkt honoru każdego młodego dorosłego (ale też przeważnie nie pracuje się tam tyle i w takich warunkach, jak w Polsce, np. nie przychodzi się do pracy w biurze standardowo przed 7 rano…). Zamienniki kawy jak np. widoczna na zdjęciu kawa z mniszka,o której pisałam tutaj, są też dość popularne.

Nie sztuka się pobudzić, sztuką jest się dzisiaj wyspać bez leków nasennych czy uspokajających (takiej lekomanii jak w PL, też tam nie widzę). Łódź jak Łódź. Dostałam chociaż kawę bezkofeinową, śmietankę z mleka bez laktozy i gotowca bez gluta, co uważam za absolutne minimum.

Podsumowując, jak wygląda dieta na mieście

Łódź rozczarowała mnie tym razem też tym, że z Manufaktury zniknął sklep z czekoladą Neuhaus, o którym pisałam tutaj z okazji odkrycia czekolady o 100% zawartości kakao. Teraz po praliny Neuhausa w Polsce trzeba się będzie udać do Warszawy… Za to miasto na prawach powiatu w województwie łódzkim wypadło kulinarnie bardzo słabo. Ani kawy bezkofeinowej, ani przyzwoitej czekolady do picia, ani… jakiejkolwiek świadomości o glutenie, za to wszystko na nabiale.

Aktualizacja 19.09.2017

Na szczęście w Łodzi jest teraz kawiarnia Chude Ciacho!!! Cudowne miejsce, jeśli chodzi o desery bezglutenowe, bez nabiału i inne bez 🙂 Czy będzie coś AIP? Warto zapytać!

You may also like