Co zwiedzać w Bristolu. Lista atrakcji od G do Z

autor dnia

Zapraszam do drugiej części posta o atrakcjach turystycznych w Bristolu (pierwszą znajdziecie tutaj), które poznałam, mieszkając tam przez prawie rok: od Gloucester Road po zoo. Oraz o tych, których jeszcze nie widziałam, ale mam w planach zobaczyć.

Alfabetyczny przegląd atrakcji turystycznych w Bristolu cz. II

Graffiti Banksy’ego i miejskie murale

Chyba najbardziej znany, a zarazem nieznany, artysta z Bristolu. Kim jest, jak się nazywa, czy to w ogóle jedna osoba? Może taki trochę Szekspir naszych czasów i mediów 😉 W mieście jest sporo graffiti i murali, ale najbardziej znane graffiti są właśnie jego autorstwa. Nie widziałam wszystkich i nie zawsze było najlepsze światło, więc chętnie wrócę do Bristolu w jego ślady.

Harbourside Walk

Warto zrobić dłuższy spacer dookoła portu Floating Harbour. Jest gdzie i trochę to zajmie 😉 Zachwycająca architektura marynistyczna sprawia, że chce się tam zamieszkać.

osiedle i łódki w porcie

Po drodze można wypocząć na lekko falującym na wodzie podeście i pokarmić łabędzie.

łabądź jedzący z ręki

Można poobserwować mniejsze i większe łódki.

kolorowe łódki w Bristolu na tle domów

Millenium Square

Bardzo przyjemny plac z nowoczesną architekturą. Wygląda ładnie i w dzień, i w nocy.

metalowa konstrukcja z paneli słonecznych w kształcie drzewa

Można nawet zjeść np. truskawkę ze społecznych ogrodów, a jest takich inicjatyw w Bristolu całkiem sporo.

ogrodek miejski

Watershed i okolica

Oprócz wypróbowania różnych knajp i restauracji można. przechodząc obok. kupić na straganach niezłe ciasta ze zdrowych / przyzwoitych składników, odpocząć przy kaskadowej fontannie, posłuchać ulicznych grajków, zrobić zakupy albo zjeść na pobliskim targu lub wsiąść w taksówkę wodną (ferry). Ceny dość przystępne, ale podobnie jak w przypadku autobusów, unreliable service.

budynki i łódki nad wodą w mieście

St Mary Redcliffe

Zdecydowanie najpiękniejszy kościół w Bristolu.

katedra gotycka

Warto zajrzeć do specjalnego lustra,żeby jeszcze lepiej móc podziwiać wspaniałe, gotyckie sklepienie.

sklepienie w katedrze gotyckiej

I jak to w anglikańskim kościele, często można spotkać jakieś sympatyczne, świeckie, starsze osoby, które chętnie przywitają turystów i powiedzą parę słów o kościele i wspólnocie.

Temple Church and Gardens

kościół wśród jesiennych drzew

Temple Church to pozostałości średniowiecznej świątyni templariuszy, od których pochodzi jego nazwa. Pozostałości nie ze względu na jego wiek, a bombardowania Bristolu w czasie II wojny światowej. Kościół z częściowo zburzonymi ścianami stoi do dziś i przypomina o wojnie. To chyba czwarty taki kościół, jaki widziałam. Pierwszy i najsłynniejszy to Gedächtniskirche w Berlinie, drugi widziałam w Hamburgu a potem, po drugiej stronie konfliktu, St Peter’s Church i Temple Church w Bristolu. Przy Temple Church znajduje się niewielki park i ogród m.in. z pięknymi różami.

kwitnąca czerwona róża

Miejsce sprawia jednak dość ponure wrażenie: częściowo zburzone mury, stare groby i cień drzew.

Tereny zielone

Jest ich dużo 🙂 Wielki pas zieleni rozciąga się od Ashton Court przez The Downs po Blaise Estate, o których pisałam w części pierwszej. Inny ciekawy pas zieleni ciągnie się od wiktoriańskiego Eastville Park z uroczą wyspą, gdzie można spotkać łabędzie, gęsi kanadyjskie (z małymi:) i inne ptaki wodne,

przez Snuff Mills (można zrobić sobie dłuższy, zielony spacer wzdłuż rzeki Frome)

drzewa nad progiem wodnym

po kolejne miejsce wspomniane już w Doomsday Book: Oldbury Court Estate (obecnie sam park z imponującym starodrzewem).

starodrzew

Podobny do Eastville Park jest inny, mniejszy, piękny wiktoriański park z wysepką na jeziorze i wspaniałymi plantanami, St George Park, gdzie miałam przyjemność prawie codziennie spacerować.

jesienne drzewa w promieniach zachodzącego słońca

Stamtąd niedaleko jest do rezerwatu przyrody Troopers Hill, gdzie można pochodzić po wzgórzach i podziwiać w sezonie fioletowe połacie wrzosów.

dzikie wrzosowisko

Dalej jest Dundridge Park i Conham River Park

droga leśna

przechodzące w piękne i prawie bezludne Avon Valley Woodlands.

most ukryty wśród zieleni

Przez Bristol przechodzi też ścieżka rowerowa i piesza trasa Bristol and Bath Railway Path utworzona w miejsce dawnej kolei.

Zoo

Pełna nazwa to Bristol Zoo Gardens i faktycznie, nazwa adekwatna, bo w zoo można zobaczyć sporo zieleni, od altanki z bambusa po urokliwe, kolorowe rabaty, drzewiaste paprocie i oczywiście palmy.

palma

Jest to piąte najstarsze zoo na świecie i najstarsze poza stolicą kraju. Zwiedza się je przyjemnie i jest to możliwe nawet podczas deszczu. Zawsze można się schować do jakiegoś domku czy pod zadaszenie. Zoo jest o tyle specyficzne, że w porównaniu do wszystkich, w których dotychczas byłam (Kraków, Łódź, Borysew, Berlin, Wrocław), nie mieszkają w nim prawie żadne duże zwierzęta. Samo zoo jest niewielkie, ale raczej chodzi o to, że jest to organizacja zarejestrowana jako charytatywna (charity), zajmująca się ochroną zwierząt na całym świecie i przebywają w nim przeważnie zwierzęta z zagrożonych gatunków (od pająków i ślimaków przez pingwiny po goryle). Jest to więc mniej typowe i może mniej spektakularne, przynajmniej jak na moje doświadczenia z innych zoo, ale chyba tak właśnie powinno funkcjonować współczesne zoo. Największa atrakcja to według mnie wybieg pingwinów i fok, które można podziwiać także z podwodnego korytarza (super, bardzo relaksujące i świetne miejsce, żeby przeczekać deszcz).

Zoo oferuje też różne experience dla zwiedzających. Polegają one na tym, że wraz z pracownikiem zoo można wejść do pomieszczeń, gdzie przygotowuje się jedzenie dla zwierząt, a następnie wchodzi się na wybieg i karmi zwierzęta. Niektóre można też pogłaskać 🙂 Całość trwa jakieś 30 minut i trochę kosztuje (jak ktoś ma roczny bilet do zoo – polecam, to jest trochę taniej). Oczywiście w cenie jest bilet do zoo i dodatkowo można coś wypić w kawiarni/restauracji. Na początku posta jest zdjęcie z karmienia pingwinów (tylko 2 podeszły bliżej i dały się dotknąć), a poniżej żółwi, które okazały się… dużo ciekawsze. Wszystkie można było głaskać, karmić, potrafiły nawet lekko ugryźć albo nadepnąć swoim kilkudziesięciokilogramowym jestestwem 😉 więc trzeba było na nie ciągle uważać. Naprawdę imponujące i sympatyczne zwierzęta.

głaskanie żółwia

Można wejść do niektórych wybiegów (nietoperze, lemury, podobne do kangurów wallaby) i posłuchać krótkich, edukacyjnych „talków” o danym gatunku, obejrzeć karmienie czy trening. I stanąć oko w oko z lwem.

ryczący lew

Co jeszcze można zwiedzać w Bristolu

Oczywiście powyższe atrakcje to nie wszystko. Nie byłam w planetarium i centrum nauki @bristol na Millenium Square, na statku zaprojektowanym przez słynnego inżyniera i jednego z najwybitniejszych przedstawicieli rewolucji przemysłowej Isambarda Kingdoma Brunela, SS Great Britain, w galerii Arnolfini, nie widziałam wszystkich graffiti Banksy’ego  ani nie płynęłam dłużej po rzece Avon. Zamierzam nadrobić 😉

You may also like