Naturalna pasta do zębów i jej składniki

autor dnia

Na zdrowie zębów wpływa: dieta, suplementacja, odpowiednia technika czyszczenia zębów, o której przeczytacie tutaj i oczywiście stosowane kosmetyki. Podstawowym z nich jest pasta do zębów i dzisiaj skupimy się na składnikach, jakie powinny lub nie powinny się w znaleźć w naturalnej paście do zębów domowej roboty. Do ich wyboru inspirowały mnie informacje medyczne i naukowe, więc dla dociekliwych będzie w tym poście sporo źródeł z PubMed 🙂

Tytułem lekkiego i przyjemnego wstępu polecam ten artykuł bardzo dobrego amerykańskiego stomatologa o wyborze składników pasty. Chodzi tu raczej o domowe pasty do zębów, ale niektóre z tych składników znajdziemy także w gotowych produktach. Oczywiście zawsze należy sprawdzać skład kupowanych kosmetyków.. . Na podstawie powyższego artykułu wybrałam większość składników mojej pasty i przyjrzałam się bliżej poszczególnym z nich, korzystając z wyników badań naukowych dostępnych na PubMed. Przepis na moją zdrową i jadalną pastę już wkrótce 🙂

Najlepsze składniki domowej pasty do zębów

  • Kakao. Super składnik, ze względu na właściwości i smak, którego się pewnie nie spodziewaliście! Nadaje paście piękny, apetyczny zapach i nieoczywisty kolor. Bo kto powiedział, że pasta ma być biała? 😉 To także składnik, którego raczej w gotowych pastach (jeszcze) nie znajdziemy (ok., znalazłam jedną taką pastę… kosmicznie droga).  Tak naprawdę mamy tu całą grupę składników otrzymywanych z ziaren kakaowca jak łuska kakaowa czy raczej łamane ziarno kakaowca (cocoa nibs), które jak rozumiem jest drobniejsze niż łuska. Łamane ziarno kakaowca (w odpowiednim rozdrobnieniu) czy po prostu kakao działa remineralizująco na szkliwo zębów dzięki zawartości teobrominy, jak czytamy tutaj, a tu link do kolejnych badań stwierdzających korzystny wpływ teobrominy na remineralizację. Ponadto rozdrobnione ziarno mechanicznie oczyszcza zęby. Jak jesteśmy przy produktach z ziaren kakaowca, to z góry zapowiadam, że do przepisu na domową pastę dorzucę jeszcze jeden 😉
  • drewniana łyżeczka i ksylitolKsylitol. Drugim ze składników dobrej (dosłownie, bo także w smaku) pasty do zębów może (czy wręcz powinien?) być ksylitol. Z przeprowadzonej metaanalizy badań naukowych, którą znajdziecie tutaj, wynika, że ksylitol ma działanie antypróchnicze i można go z powodzeniem stosować w warunkach domowych. Natomiast ta metaanaliza badań o przeciwpróchniczym działaniu ksylitolu u dzieci wypadła mniej korzystnie, co może mieć związek z jakością analizowanych badań albo, jak podejrzewam, wiekiem badanych. Jak pisałam w poprzednim poście o zębach, dzieci mają większą skłonność do próchnicy niż dorośli. Ponadto, jak przeczytamy tutaj ksylitol sprzyja remineralizacji zębów, ponieważ działając antybakteryjnie (niszczy biofilmy / błony biologiczne bakterii w jamie ustnej, czyli tzw. płytkę nazębną), ogranicza produkcję kwasów przez bakterie, które niszczą szkliwo. Być może są też inne mechanizmy (tutaj badania wskazujące na wpływ na jony wapnia), a tutaj badania potwierdzające efekt remineralizacji, chociaż bez określenia w (przynajmniej w dostępnym mi abstrakcie) mechanizmu działania. Po zapoznaniu się z właściwościami ksylitolu wypróbowałam także gotowe pasty do zębów z ksylitolem (Lavera i Ziajka, pasta dla dzieci). Całkiem fajne i przyjemne w stosowaniu, a składy też dobre. Na opakowaniu Ziajki producent informuje, że ksylitol z powodzeniem i bezpiecznie zastępuje w remineralizacji fluor.
  • olej kokosowy w szklanym słoikuOlej kokosowy. Jak na razie przyjrzeliśmy się sypkim składnikom past. Jednak pasta nie jest konieczna do higieny jamy ustnej. Nawet nie zawsze potrzebujemy żadnej innej substancji czy kosmetyku w innej formie, wystarczy czyszczenie mechaniczne np. szczoteczką. Jednak uważam, że dodanie odpowiedniej substancji antymikrobowej, podnoszącej pH czy remineralizującej, będzie miało jeszcze lepszy skutek. A najlepiej ich kombinacji, bo uzyskamy różne właściwości, będziemy mogli zmodyfikować smak, zapach, kolor czy konsystencję pasty i mieć z tego dodatkową przyjemność 🙂 Zwłaszcza w przypadku dzieci może to mieć pozytywny skutek i zachęcić je do dbania o zęby 🙂 Decydując się na zrobienie pasty, będziemy potrzebować czegoś, co nada jej taką konsystencję i umożliwi połączenie innych składników w całość. Taką substancją jest olej kokosowy. Ma on pozytywny wpływ na zdrowie jamy ustnej dzięki właściwościom antymikrobowym. Co ciekawe, można używać tylko oleju kokosowego do higieny jamy ustnej (o ile np. nie mamy płytki nazębnej wymagającej czegoś o właściwościach ściernych). Można szczotkować nim zęby albo stosować w formie oil pulling czyli ssania oleju, o czym pisałam tutaj. Olej kokosowy ma też, jak czytamy tutaj, leczniczy wpływ na stany zapalne dziąseł. Należy masować wtedy dziąsła olejem. Myślę, że już myjąc właściwą techniką zęby pastą z olejem kokosowym lub tylko olejem, możemy uzyskać taki efekt.
  • Soda oczyszczona. To tradycyjny składnik domowych past do zębów. Może być nawet jedynym 😉 Możemy ją też znaleźć w niektórych gotowych pastach. Jej korzystny wpływ wiąże się z podnoszeniem pH jamy ustnej. Okazuje się, że oczywiście pH jest niezwykle ważne, ale tym razem dla zdrowia naszych zębów (i szkliwa) potrzebujemy dość wysokiego, zasadowego, które zapewni nam soda oczyszczona. Zaczynam myśleć, że nie ma właściwej pielęgnacji ani dobrego zdrowia, jeśli nie uwzględnimy pH… Soda jest bardzo skutecznym składnikiem kosmetyków do higieny jamy ustnej. Tutaj dla przykładu badanie, gdzie użycie pasty z sodą było skuteczniejsze w zwalczaniu płytki nazębnej niż pasty z… triklosanem (już sama nazwa tej toksycznej substancji mnie odrzuca). Tutaj kolejne badanie potwierdzające skuteczność sody w usuwaniu płytki nazębnej. Jak czytamy tutaj, soda może też pomóc w przypadku stanów zapalnych i krwawiących dziąseł. Soda ma też działanie wybielające, o czym więcej tutaj, chociaż z wybielaniem, zwłaszcza w połączeniu z wodą utlenioną i domowym sposobem, byłabym ostrożna. Tu jeszcze raz o wybielającym działaniu sody.  Co ciekawe, tutaj podano, że efekt wybielający ten nie jest przypisywany właściwościom ściernym. Przynajmniej nie w przypadku zastosowania sody jako składniku pasty. A już miałam zrezygnować z sody, bo moje szkliwo odczuwa dietetyczny kwas i bałam się pogorszenia z powodu uszkodzeń mechanicznych (proszki, kryształki), chociaż z drugiej strony miejscami pojawia się u mnie płytka nazębna (ja nie widzę, ale dentysta tak). Podsumowując: soda jest tania, łatwo dostępna, bezpieczna i… skuteczna. Czego chcieć więcej? No, może mogłaby być smaczniejsza 😉
  • Sól. Ma właściwości antymikrobowe (dlatego stosuje się ją jako konserwant żywności, choćby na użytek domowy). Znalazłam tutaj bardzo ciekawe badania nad wykorzystaniem… samej soli do czyszczenia zębów. Sól była stosowana do szczotkowania zębów oraz w formie roztworu do płukania ust. W powyższych badaniach stwierdzono, że antybakteryjne działanie soli chroni przed infekcjami jamy ustnej oraz paradontozą. Koszty i nakłady minimalne.

Składniki, które nie powinny znaleźć się w paście do zębów:

Tutaj punktem wyjścia był dla mnie również artykuł o doborze składników dr. Burhenne, o którym pisałam na początku posta. Przede wszystkim będą to:

  • Fluor. W paście nie powinno być też fluoru, czy raczej fluorków (jak fluorek sodu), o których więcej informacji znajdziecie tutaj i które mogą być toksyczne i powodować… chorobę zębów zwaną fluorozą. Temat fluoru jest obszerny i kontrowersyjny, więc po pobieżnym zapoznaniu się z nim doszłam do wniosku, że najprościej i najbezpieczniej jest postępować w myśl zasady err on the side of caution, czyli lepiej zachować (nawet nadmierną) ostrożność. Zwłaszcza, że mamy alternatywy tj. minerały i kakao 🙂 Jest to zawsze jakiś punkt wyjścia do dyskusji z dentystą, jeśli powie nam, że nasze szkliwo wymaga remineralizacji (i zaleci pastę z fluorem).
  • buteleczka olejku lawendowego z torebką lawendyOlejki eteryczne. Niespodzianką może być natomiast zalecana rezygnacja z olejków eterycznych. To ukłon w stronę mikrobiomu jamy ustnej, a głównie pozytywnych mikroorganizmów. Większość olejków (uwaga, będą wyjątki 🙂 ) jest zbyt silnie antymikrobowa i możemy zaszkodzić mikrobiomowi jamy ustnej, niszcząc także pozytywne mikroorganizmy. Mikrobiom jamy ustnej, o którym możemy poczytać tutaj, to część naszego systemu odpornościowego. Wspiera też trawienie oraz produkcję witamin. Myślę, że łagodniejszą opcją będzie dodanie dla zapachu i smaku odrobiny kropli miętowych, które zawierają tylko 5% olejku. O ile to komuś będzie potrzebne, bo pasta będzie zawierać słodki ksylitol i kakao 🙂 Olejki to chyba najbardziej kontrowersyjny składnik w tej kategorii. Wiele domowych przepisów na pasty zawiera ten składnik. Na pewno ich brak zmniejsza możliwości wyboru aromatu pasty. Są też badania wskazujące na różne pozytywne efekty stosowania olejków eterycznych na zdrowie jamy ustnej np. te wskazują na redukcję płytki nazębnej i stanów zapalnych dziąseł. Podobny efekt zaobserwowano tutaj stosując olejki do płukania jamy ustnej. Podejrzewam, że olejki mogą też znaleźć zastosowanie w higienie jamy ustnej np. gdy mamy dużo niekorzystnych mikroorganizmów (dysbakteriozę) i trzeba najpierw usunąć patogeny, a potem uzupełnić pozytywne mikroorganizmy probiotykoterapią, o której pisałam w poprzednim poście z tej serii.
  • Substancje o zbyt niskim pH. Jeśli nie mamy pewności, można zakupić papierek wskaźnikowy do oznaczania pH, żeby chociaż w przybliżeniu określić pH danej substancji.
  • Woda utleniona. W warunkach domowych powinniśmy unikać wody utlenionej (może być stosowana do wybielania, ale nie w formie pasty do zębów, gdyż nie powinna mieć kontaktu z niczym innym poza szkliwem), więcej informacji tutaj.

Aktualizacja

Koniecznie kliknijcie tutaj i przeczytajcie następnego posta z tej serii, gdzie modyfikuję listę składników. Poznacie najbezpieczniejsze olejki eteryczne do zastosowania w domowej paście oraz substancję nadającą paście fajną konsystencję i bezpieczniejszą dla naszego mikrobiomu jamy ustnej od oleju kokosowego!

You may also like