Najbezpieczniejsze składniki pasty do zębów

autor dnia

Eksperymenty z pastami do zębów prowadzę już od paru lat. Na początek zaczęłam od najprostszej metody, ale niekoniecznie najlepszej czy najbezpieczniejszej: sody z wodą utlenioną. Pasta ta nie tylko powoduje mechaniczne oczyszczanie zębów, ale też ich wybielenie, a to nie jest polecane do robienie na własną rękę w domu (m.in. chodzi o kontakt wody utlenionej z błonami śluzowymi). Bardziej rozbudowaną wersję tej pasty, która sama stosowałam, znajdziecie tutaj. Oczywiście taka domowa pasta, pozbawiona zbędnych czy wręcz szkodliwych dodatków będzie lepsza niż większość gotowców. Jeśli jednak używam gotowej pasty, to kupuję taką bez fluoru i z ekologicznych składników.

Jak wybrać najlepsze składniki pasty do zębów

Mamy sporo potencjalnych składników, ale ich ostateczny wybór powinien być podyktowany stanem uzębienia. Kiedy dowiedziałam się od dentysty, że szkliwo na moich zębach jest bardzo delikatne i mam trochę płytki nazębnej (myślę, że po jakiś 2 latach od ostatniego czyszczenia miało prawo się jej trochę nazbierać), chociaż na szczęście nie mam ubytków, postanowiłam sprawdzić, jakie składniki pasty najbardziej by mi pomogły zremineralizować szkliwo i usunąć płytkę nazębną. Wytypowałam kilka i przejrzałam badania naukowe potwierdzające ich właściwości (lista i opis składników tutaj). Oczywiście zajęłam się też tematem diety, suplementacji i zmodyfikowałam technikę mycia zębów (więcej informacji tutaj). Składniki odżywcze w diecie czy suplementacja są ważne, ale myjąc zęby w niewłaściwy sposób (np. bezpośrednio po posiłku) czy nie kontrolując poziomu pH w jamie ustnej i tak sobie zaszkodzimy.

Pasta do zębów przyjazna dobrym bakteriom

Teraz wystarczyło zająć się stworzeniem odpowiedniej receptury. Eksperymenty trwały i trwały, i nie dawały pożądanego rezultatu. Zwłaszcza konsystencja pasty na bazie oleju kokosowego była beznadziejna… A w międzyczasie przypomniało mi się jeszcze inne podejście do pielęgnacji zębów, idące o krok dalej, bo uwzględniające mikrobiom jamy ustnej i to nie tylko jego szkodliwość (płytka, próchnica), ale także funkcje ochronne. Podejście stawiające na równowagę, a nie na tępienie wszystkiego, co tworzy mikrobiom jamy ustnej. Nowoczesne, funkcjonalne, naukowe. A przede wszystkim… bezpieczne. Skoro już wiemy, czym grozi nadmierna higiena, nadużywanie środków bakteriobójczych czy antybiotyków w naszym otoczeniu, w jelitach, a nawet na skórze, to dlaczego mielibyśmy inaczej traktować bakterie w naszych ustach?

Uwaga na detergenty: sztuczne i naturalne

Słuchając, o dziwo, szczytu o pasożytach (relację z innych wywiadów znajdziecie tutaj), po raz kolejny słuchałam z ogromną ciekawością dr Gerry’ego Curatoli. Jego podejście jest naprawdę wyjątkowe, nowoczesne i diametralnie różni się od dotychczasowego podejścia konwencjonalnego, a nawet holistycznego. Miałam okazję posłuchać go już wcześniej podczas szczytu o mikrobiomie (relacja tutaj) i zrobił na mnie już wtedy ogromne wrażenie (co nie znaczy, że się zastosowałam do jego wskazówek od razu 😉 ). Dr Curatola nadal nie poleca substancji antymikrobowych, ani sztucznych, ani naturalnych. I tutaj niespodzianka. Niepolecane są: ksylitol, olej kokosowy, olejki eteryczne o silnych właściwościach antymikrobowych (np. często spotykany w pastach miętowy) i węgiel. Dr Curatola uważa je za zbyt silnie antymikrobowe. Ich zastosowanie powoduje, że giną nie tylko szkodliwe drobnoustroje, ale także dobre bakterie, które są naszymi sprzymierzeńcami, trzymając złe i oportunistyczne bakterie w szachu.

Czy ssanie oleju to zawsze dobry pomysł?

Teraz ktoś pomyśli, że przecież np. ssanie oleju w Indiach jest znane od wieków i ma naukowo potwierdzoną skuteczność (sama o niej pisałam tutaj). Tylko wyobraźmy sobie Indie jeszcze np. sto lat temu (albo nawet biedne regiony nawet dzisiaj, gdzie ludzie chorują np. na trąd). Jaka była wtedy dostępność np. szczoteczek do zębów (nie są konieczne, ale jednak, przyznajmy, przydatne), jak często odbywały się wizyty kontrolne u dentysty? A jak jest teraz w krajach wysokorozwiniętych? Wysterylizowana żywność, bakteriobójcze produkty do higieny jamy ustnej i dentysta do wyboru do koloru. Zupełnie inne warunki życia. Oczywiście, środki antymikrobowe nadal mają swoje miejsce i są uzasadnione przypadki ich użycia (np. na krótko, kiedy mamy sporo problemów w jamie ustnej), ale to nie znaczy, że trzeba 3 razy dziennie sterylizować jamę ustną, żeby mieć zdrowe zęby (a wręcz przeciwnie). Uważam, że lepiej np. stosować naturalne środki antymikrobowe tylko w uzasadnionym przypadku, rotacyjnie albo po prostu poszukać zamienników.

Odżywcza i prebiotyczna pasta do zębów

To jeszcze większy ukłon w stronę zdrowia zębów i mikrobiomu jamy ustnej 🙂 I jeszcze wyższa szkoła jazdy. O ile minerały w paście nietrudno jest umieścić (najprostszy sposób to dodanie soli morskiej lub himalajskiej), to już z innymi składnikami odżywczymi potrzebnymi zębom może być trudniej (uwaga np. wit. C w formie kwasu askorbinowego). Niemniej jednak jest to możliwe. Dr Curatola w wyniku lat praktyki i poszukiwań naukowych stworzył pastę Revitin i tutaj możecie zapoznać się z jej imponującym, chociaż niedługim, składem! A po co w paście prebiotyki? Dlatego, żeby odżywiać i wspierać dobre bakterie w jamie ustnej, które współzawodniczą w jamie ustnej z bakteriami chorobotwórczymi, nie dopuszczając do rozwoju próchnicy innych chorób.

Najbezpieczniejsze składniki pasty do zębów

szklana buteleczka z glicerynąPaleo, AIP czy nawet problemy skórne nauczyły mnie, że praktycznie zawsze znajdziemy zamiennik. Jeśli znamy właściwości danego składnika i wiemy, których z nich potrzebujemy, a których nie, zawsze coś dla siebie znajdziemy. Nawet mój ulubiony ksylitol, tak bardzo polecany przez innych specjalistów i mający zastosowanie dużo szersze niż tylko higiena jamy ustnej, nie jest w domowej, przyjaznej mikrobiomowi paście ani potrzebny, ani niezastąpiony 😉 Jego remineralizujące właściwości mogą przejąć np. sól i kakao, a słodzące gliceryna.

Silnie antymikrobowe olejki eteryczne też możemy zastąpić łagodniejszymi. Sam dr Curatola poleca np. olejek mandarynkowy (tangerine) czy cytrynowy (lemon).

Olej kokosowy będący także substancją bazową domowych past do zębów (zresztą niefajną, bo taka pasta po kontakcie z zębami zmienia się w ciecz paprzącą nam umywalkę) może zastąpić gliceryna. Tutaj warto sobie parę rzeczy wyjaśnić i obalić kilka mitów. Niestety wiele substancji, ogólnie bezpiecznych i przydatnych, jest bezpodstawnie oskarżana o szkodliwość, tzn. rzekomą podstawą są powtarzane plotki, domysły, a nawet propaganda, a brakuje faktów i twardych dowodów naukowych.

Dlaczego nie należy bać się gliceryny w paście do zębów

Co to jest gliceryna

I nie tylko w paście 😉 Gliceryna lub glicerol to cukrol (podobnie jak np. ksylitol), otrzymywany na skalę przemysłową głównie z tłuszczów roślinnych lub coraz rzadziej zwierzęcych, w których naturalnie występuje. Po raz pierwszy została pozyskana pod koniec XVIII w. z oliwy z oliwek.  Może być także otrzymywana syntetycznie. Oczywiście niektórym osobom nie spodoba się pozyskiwanie czegokolwiek z tłuszczów zwierzęcych ani syntetycznie, co według mnie przynajmniej po części tłumaczy, dlaczego pojawiają się głosy odradzające stosowanie gliceryny.

Gliceryna wykorzystywana jest w przemyśle farmaceutycznym (np. w czystej postaci jako remedium na kaszel), kosmetycznym (jako składnik kremów, past do zębów czy do produkcji mydeł glicerynowych), spożywczym (jako konserwant o symbolu E422) i innych. Ma ona właściwości nawilżające (jest higroskopijna, tzn. wiąże wodę) i słodzące oraz nadaje konsystencję (to szczególnie istotne dla past do zębów).

Dlaczego gliceryna jest bezpieczna

Oczywiście, to że gliceryna jest pochodzenia naturalnego, znana od dawna, jadalna i stosowana leczniczo nie musi jeszcze w 100% dowodzić, że jest to substancja w 100% bezpieczna (bo nic takie nie jest). W czym problem? Głównie w mitach. Przejrzałam naprawdę sporo informacji o glicerynie (i na pewno napiszę o niej więcej), aktualnie zwłaszcza pod kątem zastosowania w paście do zębów i nie znalazłam żadnych dowodów na jej szkodliwość (np. dokładnie 0 badań dowodzących jej szkodliwości w paście do zębów w bazie PubMed). W tym najobszerniejszym opracowaniu, jakie przejrzałam, znalazłam informację, że gliceryna może alergizować (prawie wszystko może) i takie też ostrzeżenie widnieje na opakowaniu gliceryny, które kupiłam w aptece. W bazie kosmetyków i ich składników SkinDeep amerykańskiej organizacji non-profit Environmental Working Group możemy tutaj przeczytać, że gliceryna w skali bezpieczeństwa otrzymała 2 punkty (1 to najbezpieczniejsze kosmetyki czy składniki, 10 to najbardziej niebezpieczne).

Wiele osób np. ma problem ze słodkim smakiem w paście do zębów. No, bo słodkie to cukier, a cukier to próchnica. Oczywiście nie jest to prawdą (już pomijając fakt, że gorsza od cukru dla zębów jest kwasowość i uszkodzenia mechaniczne 😉 ). Najlepszy przykład to ksylitol działający silnie antymikrobowo, remineralizująco i przeciwpróchniczo, który jest obecnie polecany przez wszystkich dentystów (tylko dr Curatola nie poleca go do ciągłego stosowania 😉 ). Dziwne, że ludzie potrafią polecić w jednym wpisie na blogu słodki ksylitol, a odradzić glicerynę.

Ponadto ktoś wymyślił (sic!), że gliceryna… oblepia zęby. Nic bardziej mylnego. Jest świetnie rozpuszczalna w wodzie. Wystarczy zrobić własną pastę z dodatkiem gliceryny, umyć nią zęby i wypłukać, żeby się przekonać, że nic nie jest oblepione gliceryną 🙂 Dr Curatola, który jest twórcą, według mnie najbezpieczniejszej i najbardziej odżywczej dla zębów oraz mikrobiomu jamy ustnej pasty do zębów, także obala mit szkodliwości gliceryny w paście do zębów z prostej przyczyny: o jej szkodliwości jako składniku pasty do zębów świadczy dokładnie 0 badań naukowych i sam używa w paście Revitin wysokiej jakości gliceryny pochodzenia roślinnego.

Ponadto, dodam od siebie na przyszłość, plusem gliceryny będzie jej neutralne pH (w paście będziemy potrzebować zasadowego, a w kosmetykach do skóry kwasowego). Mam nadzieję, że Was przekonałam, że nie należy obawiać się gliceryny w paście do zębów, a wręcz przeciwnie: warto wykorzystać jej potencjał. Przepis na moją naturalną i zdrową pastę do zębów już wkrótce 🙂

 

You may also like