Jak leczyć się samemu

autor dnia

Umiesz liczyć, licz na siebie. Nie liczmy na cud. Cudów raczej nie ma. Co najwyżej nauka jeszcze nie potrafi czegoś wyjaśnić. Z moich ostatnich, paroletnich doświadczeń w naprawie problemów zdrowotnych wynika, że liczenie na innych w leczeniu siebie, to liczenie na cud. Przeważnie nikt za nas niczego nie naprawi, chyba że naprawdę mamy dużo szczęścia albo mało problemów. Generalnie uważam, że albo weźmiemy sprawy w swoje ręce i pokierujemy sobą oraz naszymi pomocnikami w procesie leczenia, albo możemy dalej czekać na „cud”.

Kiedy nic nie pomaga

Dopóki nie zabrałam się za temat zdrowia, chodziłam od Annasza do Kajfasza. Najpierw fizycznie, potem bardziej metaforycznie. Na dowód lista metod, które wypróbowałam i które nie przyniosły oczekiwanych efektów:

  1. Lekarze i służba zdrowia (konwencjonalna, funkcjonalna)
  2. Diety (bezmleczna, kuchnia chińska 5 przemian, posty, paleo, AIP, eliminacyjna)
  3. Bioterapia złote kapsułki leku w srebrnym opakowaniu
  4. Ziołolecznictwo
  5. Suplementacja
  6. Homeopatia
  7. Hipnoterapia
  8. Refleksologia/akupresura/tapping
  9. Medytacja/relaksacja/wizualizacje
  10. Joga
  11. Wolontariat (a tyle osób chwaliło!)
  12. Pisanie kreatywne
  13. Biorezonans
  14. Akupunktura
  15. Zmiana stylu życia (dbanie o higienę snu, wychodzenie na słońce)

Jak widać po różnorodności, trochę się wysiliłam w poszukiwaniu tych metod. Oczywiście, niektóre z nich w pewnych momentach się sprawdzały, a potem przestały albo w ogóle nigdy nie pomagały. Nie znaczy to, że są złe albo innym nie pomogą. Przecież musiały komuś pomóc, żeby były stosowane i żeby ktoś mógł mi je polecić 😉 Praktykują je też często bardzo fajni ludzie, z którymi kontakt lubię, bo budzą moją sympatię, mogę pogadać z kimś o podobnych zainteresowaniach i sporo się od nich dowiedzieć. Ale dopiero kiedy sama stałam się swoim lekarzem, zaczęłam wychodzić z przewlekłych problemów. Po części sama sobie je zafundowałam, więc wypadało je też samej rozwiązać. Dojrzałam do tego dopiero, jak byłam dobrze dorosła. Potrzebowałam oczywiście Internetu, czasu i znajomości angielskiego. Rola doktora Google jest w tym nieoceniona, ale na ten temat jeszcze napiszę.

Dlaczego warto zostać lekarzem samego siebie i jak to zrobić

Po pierwsze dlatego, że nikt inny nie siedzi w naszym ciele ani w naszej głowie i nie wie, jak się czujemy i jakie prowadzimy życie. Jeśli jesteśmy już dorośli, prawdopodobnie nikomu nie będzie bardziej na nas zależało niż nam samym. Na pewno nie lekarzowi, który ma dla nas 10 minut w państwowej służbie zdrowia, ani pani w aptece, która widzi nas pierwszy raz w życiu, ani nawet dietetykowi, do którego pójdziemy prywatnie na półtorej godziny konsultacji raz na pół roku. Jest to po prostu niemożliwe, bo nikt nie ma tyle czasu, żeby zajmować się tylko nami. No, chyba że mamy masę pieniędzy i możemy zatrudnić własnego naukowca, lekarza, terapeutę itd. na pełny etat. Ale czy wezmą jeszcze nadgodziny? Czy będziemy ich największą pasją, której poświęcą weekendy i wszystkie wolne chwile? Stając się swoim lekarzem, możemy:

  • oszczędzić trochę pieniędzykolorowe monety
  • nauczyć się wielu rzeczy
  • poczuć się czasami jak naukowiec, detektyw albo dr House próbujący dopasować leczenie do symptomów i wydedukować przyczynę choroby 😉
  • mieć satysfakcję z osiągniętych sukcesów i nabierać pewności siebie
  • podzielić się potem z innymi i im pomóc.

Oczywiście, wymaga to od nas czasu, chęci, doświadczenia, wiedzy i nie każdy będzie chciał czy mógł sobie zawsze na to pozwolić. Decyzja należy do każdego z nas. Nie jest to pozbawione ryzyka (ale jaka metoda jest?), bo nie jesteśmy nieomylni, czasami nie mamy odpowiedniego przeszkolenia (np. w naukach ścisłych) ani super narzędzi. Oczywiście nie wszystko damy też radę zrobić sami i czasem nawet nie powinniśmy: raczej nie pobierzemy sobie krwi, nie wypiszemy recepty na antybiotyk. Tu lekarzowi samego siebie będą potrzebni pomocnicy. Tu jest właśnie miejsce terapeutów i lekarzy, których zadaniem jest udzielić nam wsparcia i informacji potrzebnych do dokonania najlepszego wyboru terapii z zaoferowanych opcji, kiedy jakiś problem zaczyna nas przerastać.

Jak zaczęłam się sama leczyć

Około 2013 r. w moim zdrowiu zaczęło się robić nieciekawie, chociaż na pewno nie z dnia na dzień. Niektóre problemy właśnie się przyplątały, a inne ciągnęły się już latami, chociaż ich sobie nie uświadamiałam. Winny był głównie styl życia (dieta, stres, brak higieny snu itd.). Zaczęłam próbować naprawiać się sama, szukając wskazówek w internecie.

włączony laptop na biurku

Poszukiwania właściwej diety trwały ponad rok, od wiosny 2013 r. do jesieni 2014 r. Wreszcie trafiłam na paleo! Zniknęła część symptomów (głównie trawiennych i przestałam mieć zimne stopy). Zmieniłam styl życia. Przez rok czułam się świetnie. Okazjonalnie odczuwałam jakiś stres i miewałam problemy ze snem, ale poza tym było super albo… dało się z tym żyć.

Od jesieni 2015 r. wszystko nagle zaczęło się sypać: zaczęłam mieć regularnie duże problemy trawienne w wyniku infekcji helicobacter pylori, a atopowe zapalenie skóry nie dawało mi spać ani normalnie funkcjonować, powodując coraz większy stres na sam widok rosnących zmian na skórze… Trzeba było zabrać się za siebie. Czy było łatwo? Nie. Wypróbowałam najpierw kilkanaście metod z pierwszej listy i potem w ich ramach różne rzeczy np. niezliczoną ilość suplementów czy kilka diet. Wszystko metodą prób i błędów na własnej skórze. Na przykład zanim dokopałam się do ksylitolu, wypróbowałam 6 metod udrożnienia nosa (szczegóły tutaj), zaliczając 6 niepowodzeń. Niestety, jeśli nie znajdziemy przyczyny, nie wyleczymy choroby. Ale nie dawajmy za wygraną, bo nagrodą będzie zdrowie i ogromna satysfakcja! A może nawet zmiana ścieżki kariery i wszystkiego dookoła 😉 Podsumowując, najskuteczniejsza metoda leczenia w moim przypadku to jak dotąd: research w internecie i eksperymentowanie na sobie na podstawie znalezionych informacji. Powoli, po nitce do kłębka, poznaję przyczyny kolejnych problemów i się ich pozbywam, czasami nawet w bardzo przyjemny sposób np. stosując ksylitol, jogurt kokosowy czy sok z cytryny 😉

You may also like

Witaj, Strona internetowa, którą przeglądasz zapisuje na Twoim komputerze tzw. pliki cookie. Pliki te służą głównie do identyfikacji Ciebie na stronie. Przechowywany jest w nich identyfikator Twojej sesji, dzięki czemu strona wie jakie treści ma Ci wyświetlić więcej informacji

Z plików cookie korzystają też różne skrypty, które zbierają na tej stronie informacje statystyczne, dzięki czemu jej administratorzy wiedzą jakie treści najczęściej są oglądane, a tym samym mogą dopasować zawartość strony do oczekiwań użytkowników. Na podobnej zasadzie działają skrypty przedsiębiorstw handlowych, które wyświetlają na stronach reklamy. Dzięki plikom cookie mogą sprawdzić na jakie strony wchodziłeś i przez to wiedzą jakie reklamy ci wyświetlić (np. jeśli wchodziłeś na strony z książkami to w boxach reklamowych właśnie reklamy książek zostaną ci zaprezentowane). Jeśli nie chcesz aby ta strona zapisywała pliki cookies na Twoim komputerze możesz je wyłączyć (może się to jednak wiązać z niemożliwością korzystania ze strony). Mozilla Firefox: W menu "Narzędzia" wybierz "Opcje" i w nich zakładkę "Prywatność" (przeglądarka daje Ci możliwość zaznaczenia, że nie chcesz być śledzony w ogóle albo usunięcia pojedynczych ciasteczek poszczególnych witryn). Microsoft Internet Explorer: W menu "Narzędzia" wybierz "Opcje internetowe" i w nich zakładkę "Prywatność" (specjalnym suwakiem możesz regulować ogólny poziom prywatności albo przyciskiem "Witryny" zarządzać ustawieniami poszczególnych serwisów internetowych). Google Chrome: W menu ukrytym pod trzema poziomymi kreseczkami w prawym górnym rogu przeglądarki wybierz "Narzędzia" a potem "Wyczyść dane przeglądania...". Oprócz możliwości czyszczenia plików cookie, znajduje się tam link "Więcej informacji", który prowadzi do szczegółowego opisu funkcji prywatności przeglądarki. Opera: Przyciskiem "Opera" w lewym górnym rogu otwórz menu i wybierz w nim "Ustawienia" i dalej "Wyczyść historię przeglądania..." (oprócz możliwości skasowania już ustawionych plików cookie, jest tam też przycisk "Zarządzaj ciasteczkami..." prowadzący do bardziej zaawansowanych opcji dla poszczególnych witryn). Apple Safari: W menu "Safari" wybierz "Preferencje" i w nich zakładkę "Prywatność" (znajdziesz w niej liczne opcje dotyczące plików cookie). W telefonach komórkowych, tabletach i innych urządzeniach mobilnych Każdy model telefonu może tę funkcję obsługiwać w inny sposób. Dlatego zachęcamy do zapoznania się z opcjami prywatności w dokumentacji na stronie internetowej producenta Twojego urządzenia mobilnego. Dziękujemy za uwagę!

Zamknij