Jakie produkty są paleo

autor dnia

Wydawało by się to takie proste. Ludzie prehistoryczni sobie radzili, a my, kilka tysięcy lat później (przyjmuje się, że średnio ok. 10 tys. lat temu zaczęła się rewolucja agrarna), zaczynamy robić sobie problemy. Można się zastanawiać nad szczegółami, ale według mnie jest jedna, prosta i niezawodna zasada.

świerszcz na dłoni

Podstawowe kryterium: grupy produktów

Ja nie mam problemu z odróżnieniem, czy coś jest paleo czy nie. Najprostszy sposób, żeby to odróżnić, to nie skupiać się na danym produkcie, tylko na grupie produktów. I zadać sobie pytanie, czy ludzie 10 tys. lat temu i wcześniej mieli produkty z tej grupy w menu czy nie? Czy dany pokarm ma właściwości produktów z tej grupy? To takie ogólne kryterium historyczne. Czy jedli warzywa? Tak. Czy jedli mięso? Tak. Czy jedli ryby? Tak. Czy wszyscy i zawsze? Prawdopodobnie tak, jeśli tylko mieli do nich dostęp. W każdym razie większość naszych przodków na pewno tak, bo inaczej by nie przeżyła. Jedli inne warzywa, mięso, owoce, ale nikt tu nie robi rekonstrukcji z naukową precyzją.

Pochodne, pokarmy z pogranicza i egzotyka

Uważam też, że jeśli coś ma w składzie produkty z tych grup, to też jest paleo, jak np. czekolada, olej kokosowy, kapusta kiszona albo smalec (tu dochodzi kryterium przetworzenia). Czy te grupy wyczerpują temat? Nie. Są pokarmy z pogranicza, może nawet wyjątki, ale myślę, że będą mieć mało amatorów (odcięte wymiona zwierząt z mlekiem, treść żołądkowa, kora drzew)… Być może o czymś zapomniałam/czegoś nie znam, ale jeśli tak nawet jest, to pewnie większość osób nie napotka tego czegoś na swojej drodze żywieniowej.

Dodatkowe kryteria na plus

Fajnie, jeśli produkty, które jemy są nisko przetworzone (np. krwista wątróbka). Plus za ekologiczność (np. jabłka). Plus za dzikość (dziki łosoś, dziczyzna, jeżyny z lasu, dzika róża z pola). Plus za ręczną/domową robotę (czekolada, własnoręcznie rozbity orzech kokosowy, złowiona przez nas w stawie ryba). Plus za sezonowość (jagody latem). Plus za lokalność (od sąsiada, lokalnego rolnika na targu). Z drugiej strony należy też uwzględnić gęstość odżywczą i prozdrowotność (oczywiście pamiętajmy tu o swoich, indywidualnych potrzebach np. alergie, autoimmunologia, dysbakterioza) produktów nielokalnych (kurkuma, bazylia azjatycka, awokado, żelatyna), co osobiście uważam za ważniejsze.

Poniżej ujęcie tabelaryczne na przykładzie styczniowego, sklepowego jajka z wolnego chowu, które lekko zetniemy na patelni i na które nie mamy nietolerancji czy alergii.

Grupy paleo produktów i kryteria dodatkowe są w formie alfabetycznej. Jeśli jesteśmy w stanie gdzieś postawić plus, to dany produkt jest paleo. Uważam, że w znakomitej większości przypadków taka tabelka wystarczy. Jak widać, nie wchodzę tu w budzący czasem wiele emocji temat makroskładników, bo paleo to nie keto, low czy high-carb, chociaż każda z tych diet może mieć formę paleo. Czy są jeszcze jakieś kryteria, które można dodać? Będę wdzięczna za podpowiedzi w komentarzach.

Kto ma problemy z odróżnieniem, co jest paleo a co nie

6 jajek w opakowaniuMyślę, że problemy z paleo klasyfikacją mają 4 grupy osób.

Po pierwsze te, które dietę paleo stosują od niedawna i przede wszystkim od niedawna drążą temat, zwłaszcza w niepewnych źródłach. Dobra wiadomość jest taka, że wystarczy trochę poczytać, posłuchać (zwłaszcza po angielsku) i da się to ogarnąć 🙂

Osoby, które lubią dzielić włos na czworo i wyszukiwać problematyczne przypadki, na pewno je znajdą i dzięki temu będą też mieć usprawiedliwienie na odstępstwa od diety czy jej porzucenie, bo co ja mam jeść, jak nic nie jest paleo, nawet marchewka???

Kolejna grupa to osoby, które chcą usprawiedliwić jedzenie przez siebie produktów nie paleo w paleo społecznościach, najlepiej prowadząc pseudodyskusje i wybierając paleo produkty przez głosowanie np. liczbą lajków lub opinii, przy tym zarzucając innym ortodoksję.

Na pewno znajdą się też wrogowie tego podejścia a priori/trolle, którzy mogą wykorzystywać pewne jego aspekty, żeby przekonać siebie i innych, że nie ma sensu kupować kredensu.

Jakie to ma znaczenie i czy można jeść produkty nie paleo?

Otóż ma to bardzo proste znaczenie. Wyjaśniłam je już w poście o nabiale, który znajdziecie tutaj. Generalnie chodzi o to, żebyśmy nie szerzyli dezinformacji, mitów na temat diety i wiedzieli, o czym sami mówimy i rozmawiamy z innymi. Czyli żebyśmy się dogadali i nie kompromitowali.

Będzie to jeszcze ważniejsze w przypadku problemów zdrowotnych jak alergie, nietolerancje czy choroby autoimmunologiczne i kontaktów np. z lekarzami czy dietetykami. Chyba każdy chciałby rozumieć swoje zalecenia dietetyczne i móc się dogadać z osobą, z którą się konsultuje.

Oczywiście i jak zawsze to podkreślam, wiele osób chce i może jeść produkty z innych grup, i nie widzę w tym nic złego, zwłaszcza, że niektóre mogą być korzystne albo przynajmniej nie być niekorzystne w diecie danej osoby (sama np. jem masło, a od święta piję na mieście kawę z mlekiem czy jem sernik). Tylko nie łudźmy siebie i innych: wtedy to nie jest paleo.

You may also like