Londyn w weekend cz. II

autor dnia

Oto druga część moich weekendowych propozycji dla zwiedzających Londyn. Pierwszą możecie znaleźć tutaj. Dzisiaj będzie mniej literacko, bo te miejsca wybrałam głównie z podcastów (o moich ulubionych audycjach pisałam tutaj), zwłaszcza Science Weekly Guardiana albo po prostu z przewodników. Tym razem zwiedzanie zajęło cały weekend i było konieczne poruszanie się metrem (także ze względu na nocleg w chyba III strefie). Było też dużo mniej zwiedzania i przebywania na wolnym powietrzu, więc jest to dobra opcja, kiedy pogoda nie dopisuje.

Atrakcje turystyczne w Londynie

Bristish Museum

Już sama nazwa brzmi dumnie 😉 Pamiętam z podcastów, że było to miejsce popularne wśród brytyjskich pisarzy i intelektualistów. Spodziewałam się niesamowitych skarbów ściągniętych do imperium z całego świata. Przyznam, że się trochę rozczarowałam. Dziedziniec oczywiście wygląda fajnie i w muzeum niczego nie brakuje, ale po berlińskiej Wyspie Muzeów i Pergamonie, British Museum nie zrobiło na mnie wrażenia najciekawszego muzeum w Europie (jeśli nie na świecie 😉 ). Oczywiście to subiektywne odczucie. Może też związane z tym, że część kolekcji znajduje się obecnie w innych miejscach (w Museum of Natural History i British Library). Nadal uważam, że warto odwiedzić muzeum chociaż raz (postać w kolejce, dodatkowo wydłużonej przez kontrole bezpieczeństwa obecne teraz przed każdym znaczącym muzeum). Ja w ogóle bardzo lubię kolekcje artefaktów z najdawniejszych okresów w naszej historii. Wstęp wolny, a sugerowana dobrowolna dotacja to 5 funtów, czyli standard w muzeach narodowych w UK.

dziedziniec British Museum

Tower Bridge

Kolejny przyjemny spacer nad Tamizą i piękne widoki. Na drugi brzeg rzeki możemy przejść po moście Tower Bridge. Mosty w UK naprawdę bywają imponujące, zwłaszcza te XIX-wieczne, o czym wspominałam tutaj. Jeśli mamy więcej czasu i pieniędzy (bilety akurat nie są szczególnie drogie) możemy zatrzymać się na zwiedzanie, a jeśli nie, to po prostu przechodzimy na drugi brzeg.

most Tower w Londynie

Tower of London

To chyba jeden z najbardziej znanych… zamków 😉 Chociaż nazwę zawdzięcza XI-wiecznej Białej Wieży, to zdecydowanie więcej niż jedna wieża. Rola zamku zmieniała się w ciągu stuleci, ale chyba do tej pory najczęściej kojarzy się z więzieniem politycznym, w którym przebywała nawet Elżbieta I. Obecnie więźniami Tower są… kruki 😉 Sześć egzemplarzy z podciętymi piórami nie może jej opuścić, bo zgodnie z legendą Londyn wtedy zginie. W Tower można podziwiać brytyjskie klejnoty koronne. Wstęp płatny i jest to jedna z najbardziej popularnych atrakcji turystycznych w UK, więc spodziewałabym się tłumów.

zamek Tower nad Tamizą

City of London

Idąc dalej, wchodzimy na teren najbardziej znanego city w Londynie, określanego najczęściej skrótowo właśnie City. Już widok z przeciwległego brzegu Tamizy sporo obiecuje. Szaro-niebieskie nowoczesne bryły wieżowców robią wrażenie nawet na tle szarej rzeki i szarego nieba w pochmurny dzień. Idealnie wpisują się w klimat. Widok uzupełniają jeszcze znajdujący się na pierwszym planie zabytkowy statek HMS Belfast i Tower Bridge. Chociaż City robi wrażenie już z daleka, to warto wejść w jego granice. Mnie urzekła „warstwowość” jego architektury. Miałam wrażenie, że każdy centymetr przestrzeni wszerz i wzwyż wypełniają kolejne, rosnące warstwy budynków, od najstarszych i najniższych, po najwyższe i najnowocześniejsze. Nie sprawiało to jednak wrażenia zatłoczenia i bałaganu, ale precyzji i elegancji. Bardzo ładne miejsce.

wieżowce City nad Tamizą

Museum of London

Nie jest duże i nie zajmie nam dużo czasu, więc można zajrzeć chociaż na chwilę. Muzeum dokumentuje historię miasta od czasów prehistorycznych przez rzymskie po współczesność. Wstęp wolny

kamień łupany w muzeum

British Library i peron 9 i 3/4

Koniecznie chciałam zobaczyć bibliotekę i jej słynne zbiory (m.in. Magna Charta). Okazało się jednak, że w niedzielę jest później otwierana (chyba o 11:00) i trzeba było najpierw poszukać czegoś innego do zwiedzania. Wybór padł na pobliski dworzec King’s Cross, który z zewnątrz nie jest jakoś super ciekawy, ale w środku mieści się magiczny peron 9 i 3/4. Można postać w dość długiej kolejce i za „jedyne” 15 funtów dać sobie zrobić zdjęcie z wózkiem Harry’ego Pottera wjeżdżającym w ścianę.

wózek Harry'ego Pottera wjeżdżający w ścianę na peronie 9 i 3/4

Możemy też wejść do niesamowicie zatłoczonego sklepu z wszelakimi produktami związanymi ze światem Harry’ego Pottera. Jako ciekawostka, w filmie rolę King’s Cross zagrał znajdujący się tuż obok dworzec St Pancras, bo był ładniejszy 😉 Muszę chyba jeszcze raz obejrzeć filmy i zwrócić uwagę na takie szczegóły. Dworzec St Pancras jest naprawdę duży i ładny, a uroku całemu miejscu dodaje jeszcze piękny budynek Renaissance Hotel.

Hotel Renaissance w Londynie

Wracając do British Library: imponujący kompleks. Przed nim kolejka i oczywiście kontrole, a potem możemy zobaczyć skarby biblioteki. Był też wątek polski i jakiś utwór Chopina. Można też zobaczyć sporą kolekcję znaczków z całego świata, w tym z Polski. Wstęp wolny.

gmach British Library

Museum of Natural History

Zdecydowanie mój faworyt wśród londyńskich muzeów. Pewnie nie jestem do końca obiektywna, bo np. chodzenie po pokojach z zwisającymi ze ścian obrazami strasznie mnie nudzi, a ekscesy sztuki współczesnej w najlepszym razie śmieszą, ale za to muzea poświęcone prehistorii, starożytności czy historii naturalnej uwielbiam. To chyba było najciekawsze muzeum, w którym byłam. Do tej pory moim nr 1 był berliński Pergamon, ale teraz wolę londyńskie muzeum historii naturalnej. Budynek czy raczej budynki tworzą wielki kompleks. Na zwiedzanie potrzeba co najmniej kilka godzin, a i tak nie zobaczymy pewnie wszystkiego. Jednak mając chociaż dwie godziny, też warto wejść, tym bardziej, że wstęp wolny. Zbiory są gigantyczne i to dosłownie. Każdy fan dinozaurów (i nie tylko) będzie pod wrażeniem. Paleontologia i prehistoria fascynowały mnie od zawsze. Stąd może tak chętnie przeszłam na dietę paleo 😉

Prehistoryczny szkielet w muzeum

Po muzeum można chodzić i chodzić. Niesamowite wrażenie robi też ogromny wieloryb, zajmujący prawie całą  halę, którą wypełniają inne duże zwierzęta jak słonie (które przy jego rozmiarach wydają się malutkie). Szkielety dinozaurów widziałam już w różnych muzeach, ale wieloryba w żadnym. Jest tak ogromny, że ciężko go pokazać na zdjęciu.

wieloryb w muzeum w otoczeniu innych eksponatów i zwiedzających

Inny niesamowity eksponat to też wieloryb. Tym razem gigantyczny szkielet płetwala błękitnego, największego zwierzęcia na świecie, zwisa ze sklepienia głównego budynku muzeum.

szkielet płetwala w muzeum

Ludzie wyglądają przy nim jak mrówki.

czaszka płetwala w muzeum

Wrażenie robi też wystawa geologiczna.

wystawa geologiczna w muzeum historii naturalnej w Londynie

Science Museum

To sąsiad Natural History Museum oraz muzeum designu i sztuki użytkowej Victoria and Albert Museum znajdujących się przy Exibition Road. Muzeum bardzo fajne, nowoczesne i interaktywne. Dowiedziałam się w nim jednej bardzo ciekawej i zupełnie nowej dla mnie rzeczy o Londynie. Mogłam się już była domyślać, że coś jest na rzeczy po wizycie w London Museum, ale dopiero tutaj przekonałam się, że zegarki to nie tylko szwajcarskie 😉 Okazuje się, że londyńscy zegarmistrzowie przyczynili się do rozkwitu brytyjskiego żeglarstwa w XVIII w., a przez to do dalszej dominacji imperium.

zegarki w muzem

No i to tyle 😉 Londyn polecam. Każdy tam znajdzie coś dla siebie! Po mieszkaniu w Berlinie, o czym jeszcze napiszę, mam dość dużych miast na co dzień, ale zwiedzanie zawsze chętnie 😉 Podobnie w wakacyjno-urlopowe wyjazdy. W zeszłym roku wpadłam na pomysł zwiedzania stolic. Co rok, to inna stolica. Przeważnie to największe i najciekawsze miasta, a w takich każdy znajdzie coś dla siebie: muzeum, park, zoo, restauracje, zgiełk i ciszę, a nie utkniemy gdzieś na jednej plaży i będziemy się nudzić.

You may also like