Minimalistyczna paleo pielęgnacja całego ciała

autor dnia

Będzie prawdziwie paleo. Wręcz prymitywnie 😉 O tym, jak zastąpić kosmetyki produktami z naszej kuchni i ich połączeniami, bez większych umiejętności, egzotycznych dodatków, skomplikowanych receptur. Zdrowo, naturalnie, tanio, praktycznie.

Naturalna pielęgnacja

Nie będzie wymyślnych specyfików, jak odżywki do brwi, kremy na dekolt, płyny do zmiękczania skórek przy paznokciach czy co tam jeszcze wciskają nam drogerie i bez czego jeszcze dwa pokolenia temu większość społeczeństwa mogła się obyć. Post nie dla każdego 😉 Niektórzy potrzebują więcej luksusu, inni wolą poeksperymentować, a  każdy ma inną skórę, włosy, zęby, więc co innego się u niego najlepiej sprawdzi.

Z naturalną pielęgnacją eksperymentuję już od jakiegoś czasu, z różnymi efektami. Raz coś się sprawdzi, raz nie, jak np. u mnie mycie włosów wodą z sodą (jeden z moich pierwszych eksperymentów), o którym możecie przeczytać tutaj 😉 Czasem pojawi się nowy przepis, więc testuję, a czasem mam ochotę kupić gotowy produkt i ewentualnie zrobić potem domową wersję.

Używam też gotowych kosmetyków aptecznych, bo muszę szczególnie dbać o skórę, a poza tym czasem potrzebuję czegoś poza domem, na szybko albo o właściwościach, których nie umiem jeszcze sama uzyskać np. dużej okluzji, którą daje parafina (tak, używam w kosmetykach).

Wszystkie poniżej opisane kosmetyki zrobiłam i wypróbowałam przez dłuższy czas. Większości używam na co dzień, chociaż nie zawsze wszystkich na raz, chociaż może taki eksperyment też zrobię 😉

smalec w słoiczkuZasada nienakładania na skórę niczego, czego byśmy nie zjedli

Osobiście uważam, że ta zasada jest całkiem niezła, ale oczywiście są wyjątki. Nie wszystko, co niejadalne nam zaszkodzi na skórę (np. woda utleniona czy niektóre olejki eteryczne) i nie wszystko, co jadalne, będzie bezpieczne (np. nie wyobrażam sobie teraz robić peelingu kawowego na skórę ze skłonnością do AZS i wymagającą szczególnej ostrożności, a nawet peelingu kokosowo-cukrowego, bo akurat u mnie wysusza skórę).

Myślę, że warto teraz podsumować w jednym miejscu te eksperymenty, bo wraz z przygotowaniem naturalnego, jadalnego szamponu udało mi się skompletować kosmetyki własnej roboty do pielęgnacji całego ciała. No, może z jednym wyjątkiem. Na razie.

Muszę przyznać, że jak dotąd leczniczy wpływ jedzenia głównie zaobserwowałam, stosując je… zewnętrznie. Dzięki eksperymentom z probiotykami, które ostatecznie doprowadziły mnie do tematu pH skóry oraz tłuszczami zwierzęcymi pozbyłam się atopowego zapalenia skóry (więcej informacji tutaj), a dzięki ksylitolowi udrożniłam znowu nos (o czym tutaj).

Co dają nam kosmetyki własnej roboty

Nauka, eksperymenty i indywidualizacja

Duże możliwości eksperymentowania i odkrywania przepisów, składników, metod, informacji. Dają nam więc pole do popisu, okazję do rozwijania pasji, kreatywności, do nauki. Namacalne efekty naszej pracy naprawdę dają poczucie satysfakcji i przyczyniają się do dobrego samopoczucia i samooceny (bo umiem sama zrobić coś praktycznego, bo sobie poradzę, jak będzie apokalipsa zombie i skończą się zapasy kosmetyków albo zapomnę kosmetyczki na wyjazd na koniec świata 😉

Ekonomia i estetyka

Czasem pomogą oszczędzić czas i pieniądze na zakupy w sklepie. A przede wszystkim dają nam możliwość wyboru bezpiecznych dla nas składników, naturalnych konserwantów, indywidualizacji i kontroli, bo możemy zmienić np. pH kosmetyku, kolor, zapach, smak, konsystencję, temperaturę… Możemy przechowywać je w pięknych, wybranych przez nas naczyniach, chronić przed utlenianiem się, nagrzewaniem albo zdecydować się na 100% świeżość i zużyć całość natychmiastowo. Możemy też niektóre jeść 🙂

Więcej wolności

Pomyślmy też, jak bardzo uwalniają nas one od przemysłu kosmetycznego i farmaceutycznego… Jak bardzo potrafią czasem przebić produkty, które przemysł dał nam przez ostatnie dekady jako uznane za „lepsze” w toku badań laboratoryjnych, eksperymentów (np. na zwierzętach) i kampanii reklamowych. I po co nam to wszystko było? Ja tam się chętnie cofnę o te 20 lat w pielęgnacji (może też mnie to odmłodzi o tyle 😉 ). Jak bardzo jest to ekologiczne i ekonomiczne… Co nie znaczy, że nie ma wspaniałych kosmetyków w sprzedaży i że wszystko da się zrobić we własnej kuchni. Podstawy w każdym razie mamy!

szklana buteleczka z glicerynąMoje naturalne, jadalne kosmetyki – podsumowanie

Gdybym chciała używać wszystkich kosmetyków własnej roboty albo produktów spożywczych jako kosmetyków, tak by to teraz wyglądało.

Płyn do kąpieli obniżający pH

  • 1/2 szklanki octu jabłkowego lub maceratu octowego na pół wanny wody.
    Polecam też poczytać tutaj, dlaczego niskie pH może być ważne dla zdrowia skóry i co jeszcze je obniża.

W nieco bardziej rozbudowanej i naprawdę przyjemnej wersji polecam Wam bazujący na occie i miodzie oksymel, który wzbogacam olejkami eterycznymi. Przepis na taką kąpiel znajdziecie tutaj.

Szampon do włosów z odżywką

  • 2 żółtka
  • 1 łyżeczka miodu
  • kilkanaście kropli oliwy
  • 1 łyżeczka soku z cytryny (dla obniżenia pH)
  • opcjonalnie 1 łyżeczka kakao (dla wspaniałego zapachu i zwłaszcza przy ciemnych włosach)
  • Wszystko razem ubić na kogiel-mogiel, dobrze wmasować w umyte wodą i osuszone ręcznikiem włosy, założyć folię na głowę, owinąć w ręcznik, po ok. 20-30 minutach spłukać wodą i wodą z octem.
    Więcej o szamponie jajecznym i innych metodach mycia włosów bez użycia szamponu (z ang. no poo) znajdziecie tutaj.

Płukanka octowa po myciu włosów

  • 1/5 szklanki octu jabłkowego dopełniona wodą
    Można też trochę ją ubogacić w zapach i właściwości, robiąc najpierw macerat na bazie octu. Mój ulubiony ze względu na zapach to macerat cytrusowy, na który przepis znajdziecie tutaj.

Zakwaszający tonik do twarzy

  • ocet jabłkowy pół na pół z wodą (można rozcieńczyć też bardziej, żeby na początku nie podrażniło i ewentualnie mniej wysuszało; moja skóra ze skłonnością do AZS potrzebuje po prostu większego zakwaszenia).
    Zwilżyć płatek kosmetyczny i przemywać. Efekt jest mocno ściągający i trochę wysuszający, więc dobrze szybko nałożyć krem.

Balsam/krem do twarzy, rąk, ciała i ust

  • Przygotowana w kąpieli wodnej mieszanina smalcu i dodatkowych składników: tłuszczu kakaowego, oleju kokosowego i jakiegoś płynnego oleju np. migdałowego oraz odrobiny wosku pszczelego. Orientacyjnie można dać połowę składników w formie stałej i połowę oleju migdałowego, z awokado czy innego płynnego nawet podczas przechowywania w lodówce – wtedy łatwiej się rozsmaruje.

Nakładać cienką warstwę na wilgotną skórę. Nadmiar można usunąć ręcznikiem papierowym. Można dodać trochę olejku eterycznego dla zapachu, użyć wcześniej przygotowanych na tłuszczach maceratów lub dodać kawałek gorzkiej czekolady do kąpieli wodnej. Konsystencja, kolor, zapach – wszystko zależy od naszej inwencji twórczej i potrzeb. Sam smalec doskonale sprawdzi się na usta. W razie apokalipsy zombie smalec też wystarczy 😉 Pewnie będzie wraz z woskiem najłatwiej dostępny w naszym klimacie.

Płyn do płukania ust z ksylitolem

  • 1 łyżeczka ksylitolu
  • 1/5 szklanki wody

Dobrze wypłukać i wypluć. Można też zrobić płyn z solą (tzw. saturated salt solution, czyli sypiemy tyle soli, aż przestanie się rozpuszczać w wodzie), ale ksylitol będzie smaczniejszy.

Peeling do ciała z ksylitolem

  • 8 solidnych łyżek ksylitolu
  • sok z 1/2 cytryny lub limonki
  • 1 łyżka miodu lub gliceryny
  • opcjonalne dodatki znajdziecie w pełnym przepisie tutaj

Jak z kilku składników zrobić wszystkie kosmetyki

Podsumowując, z dokładnie 9 składników (woda, ocet, żółtko, oliwa, miód, cytryna, smalec, ksylitol, sól) można zrobić podstawowe kosmetyki na całe ciało i włosy. Poza może ksylitolem składniki te powinny być do znalezienia w każdej kuchni. Część z nich, oprócz tego, że skuteczna i praktyczna, może mieć (i dla mnie ma) właściwości odżywcze i terapeutyczne.

Warto ten podstawowy zestaw wzbogacić o inne tłuszcze roślinne np. kakaowy czy olej migdałowy czy wosk. Oczywiście, umiejętnie posługując się składnikami typu zioła i przyprawy czy olejki eteryczne oraz prostymi technikami jak maceracja, można jeszcze zwiększyć te pozytywne właściwości domowych kosmetyków i wprowadzić przyjemne zapachy czy dodatki typu kwiaty do naszej pielęgnacji.

Jakich domowych kosmetyków mi brakuje

Perfum! Zwłaszcza jak ktoś lubi zapachy typu J’adore 😉 Na szczęście można bez tego żyć. Oczywiście potrzeba tu trochę więcej składników, głównie olejków eterycznych. Zrobiłam już mocno perfumowany krem z wosku, oleju migdałowego i olejków eterycznych (kadzidłowiec, ylang ylang, cytrynowy) i będę pewnie dalej kombinować z takimi mieszankami olejków na bazie tłuszczu lub alkoholu. Obecnie używam dla zapachu samego olejku eterycznego ylang-ylang lub lawendowego.

Ewentualnie brakuje mi własnej roboty mydła/żelu do mycia rąk/pod prysznic, którego mogłabym też używać jako pianki do golenia. Obecnie prawie nie używam mydła z wyjątkiem glicerynowego (za wysokie pH), ale emolientów służących do mycia jak np. hydromol ointment, a pod prysznic/do golenia żelów z eko sklepu o w miarę przyzwoitym składzie. Po prostu muszę dowiedzieć się, jak uzyskać efekt spieniania się. I jakiś płyn antybakteryjny do rąk np. na podróże też by mi się przydał. No i pracuję nadal nad pastą do zębów, na razie mam potencjalne składniki, ale jeszcze muszę poeksperymentować z konsystencją.

You may also like