Moje ulubione olejki eteryczne

autor dnia

Z olejkami eterycznymi eksperymentuję już od ponad roku. Mój pierwszy, ekologiczny olejek lawendowy kupiłam w maju 2017 r. (dzięki za przypomnienie Facebooku 😉 ). Akurat półtora roku temu, więc pora na małe podsumowanie tych eksperymentów. Wypróbowałam ok. 20 różnych (nie licząc wracania ciągle do tych samych olejków, tylko różnych producentów). Kupuję czyste olejki, nie mieszanki, żeby zapoznać się z różnymi zapachami i ich właściwościami, a potem sama robię mieszankę do dyfuzji.

Co to są olejki eteryczne

Olejki roślinne

Są to substancje pochodzenia roślinnego. Są one naturalnie produkowane przez rośliny w różnych celach jak np. obrona przed patogenami. Stąd też ich prozdrowotne właściwości, bo roślina broni się przed grzybami czy bakteriami i my się przed nimi bronimy na różne sposoby. Takiego naturalnego, dobroczynnego działania olejków można samemu doświadczyć, idąc np. do lasu na spacer. W lesie drzewa produkują olejki. W takim lesie dobrze się oddycha i odpoczywa, prawda? Oczywiście nie tylko ze względu na olejki eteryczne, bo tam nasze zmysły wycisza sama gęstość drzew czy inaczej rozproszone światło. Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o tym, dlaczego tak lubimy las i drzewa, zajrzyjcie tutaj. Fascynujący artykuł. A pamiętacie wyjazd do jakiegoś kraju o klimacie śródziemnomorskim i zapach drzew? Taki inny, intensywny, przyjemny? Las to naturalne środowisko naszych przodków. I nie trzeba tu nawet sięgać paleolitu czy afrykańskiej dżungli. Pomyślcie chociaż o Polsce Mieszka I sprzed tysiąca lat. A co jeśli nie mamy lasu w pobliżu? Wtedy trochę olejków drzewnych (eukaliptus, sosna, cedr) do dyfuzora i mamy namiastkę lasu 😉 Taki mały paleo hack 😉

Krótka historia długiego zastosowania olejków eterycznych

Zastosowanie tych naturalnych substancji roślinnych ma długą historię. Pamiętacie biblijną mirrę i kadzidło? Równie cenne jak złoto? Oleje do namaszczania? Bogate w pachnące substancje części rośliny były palone, macerowane w olejach, a nawet używano destylacji, żeby wydobyć z rośliny więcej cennej substancji. Były bardzo cenne. Pamiętacie, jak cenne były same przyprawy np. cynamon jeszcze kilka wieków temu? Tak bardzo, że ludzie jak Kolumb wsiadali na statki i ryzykowali życiem, żeby zdobyć fortunę. A przy okazji coś tam odkrywali 😉 Olejki eteryczne, czyli pachnące substancje kwiatowe, wykorzystywał też przemysł kosmetyczny do produkcji perfum czy hydrolatów. Ludzie od początku cywilizacji woleli dobrze pachnieć i mieszkać w pachnącym domu, jeśli tylko mogli sobie na to pozwolić oraz zachować młodość i urodę jak najdłużej. Jednak dopiero od niedawna mamy  precyzyjną i wydajną technologię, która umożliwia pozyskiwanie bardziej skoncentrowanych olejków z roślin, co otwiera nowe możliwości terapeutyczne, kosmetyczne czy kulinarne.

Jak stosuje się olejki eteryczne

Bardzo różnie 🙂 Można je dyfuzować (mój dyfuzor na zdjęciu), czyli stosować w pomieszczeniu, w którym przebywamy, inhalować albo stosować na skórę (przeważnie używając nośnika zwanego olejem bazowym), dodawać do domowych kosmetyków czy do kąpieli. Niektóre olejki używane są też wewnętrznie np. w kapsułkach, ale raczej jest to stosowane poza UE, a dość popularne np. w USA. Olejki stosowane są też w przemyśle spożywczym i możliwe jest ich wykorzystanie do przygotowania jedzenia lub napojów. Poza tym można używać ich do sprzątania i robienia domowych środków czystości. Macie jeszcze inne pomysły na ich zastosowanie?

Czym zajmuje się aromatoterapia

Aromatoterapia to dziedzina zajmująca się leczniczym zastosowaniem olejków eterycznych. W książkach do aromatoterapii znajdziecie opis olejków eterycznych: informacje o ich pochodzeniu (z jakich roślin i ich części oraz regionów świata pochodzą i jakimi metodami są produkowane), właściwościach (zapach, kolor, konsystencja oraz substancje, jakie zawierają), dolegliwościach, w jakich można je stosować (ból głowy, depresja, niepokój czy katar), sposobach użycia (rozcieńczenie, wewnętrznie/zewnętrznie, przeciwwskazania) i najlepszych kombinacjach z innymi olejkami.

Jak bezpiecznie używać olejków eterycznych

Jeśli chcecie używać ich na skórę lub spożywczo, zawsze sprawdźcie w wiarygodnym źródle (np. książki do aromatoterapii, strona producenta/etykieta, blog dr Erica Zielinskiego albo Klaudyny Hebdy lub jej książki, której recenzję znajdziecie tutaj), czy dany olejek do tego się nadaje i czy nie ma przeciwwskazań, bo niektóre podejrzewa się o zawartość substancji niebezpiecznych po spożyciu, inne mogą być fotouczulające (więcej na temat fotoalergii pisałam tutaj) czy silnie podrażnić skórę. Są to bardzo skoncentrowane substancje roślinne i mogą działać w niewielkiej ilości dużo silniej niż np. zioła, z których zostały wyprodukowane. Dlatego zawsze na początku lepiej stosować niewielką ilość olejku i sprawdzić, czy nie wystąpi np. alergia.

Jak kupować olejki eteryczne

Pisałam Wam o tym kiedyś na Facebooku i tekst jest nadal aktualny, więc po prostu go tu wkleję.

Jak obecnie wybieram olejki? Wiecie, część zapachów będzie bardzo dobrze nam znana: cytryna, lawenda, mięta, pomarańcza, rozmaryn – nie ma się co zastanawiać, jak będą pachnieć. Inne będą niespodzianką… Większość to będą przyjemne niespodzianki, ale żeby ustrzec się przed tymi przykrymi, dam Wam kilka wskazówek:

  • po pierwsze warto kupować olejki o właściwościach terapeutycznych – klasy terapeutycznej (oznaczone jako pharmaceutical grade); określenia czysty czy naturalny to reklamowe pustosłowie, a jakość poza nazwą firmy gwarantują certyfikaty (olejek ekologiczny, fairtrade)
  • warto sprawdzić metodę, jaką olejek został wyprodukowany (najczęściej to destylacja z parą wodną), żeby był jak najmniej (sztucznie) przetworzony. W przypadku np. ylang ylang warto wiedzieć, która z kolei to destylacja (ekstra, I, II czy III)
  • warto sprawdzić nazwę łacińską rośliny, z której został otrzymany; odmian np. eukaliptusa może być bardzo dużo i będą się one trochę różnić właściwościami i walorami zapachowymi
  • warto poczytać ogólnie o właściwościach danego olejku, zdrowotnych i zapachowych, oraz o właściwościach konkretnej odmiany (np. jaki olejek do nauki, jaki na poprawę nastroju, jaki na sen – raczej nie chcemy stosować ich odwrotnie ) i sprawdzić, czy nie ma jakiś przeciwskazań do zastosowania go w sposób, jaki planujemy to zrobić

Producent powinien podać informację o sposobie produkcji olejku oraz o odmianie rośliny, z której został uzyskany. Czasami więcej niż na etykiecie możemy przeczytać na stronie producenta lub dystrybutora. Certyfikatami na pewno nie omieszka się pochwalić Ja teraz wszystkie swoje zakupy sprawdzam najpierw w książce „Aromatica. A Clinical Guide to Essential Oils Therapeutics”. Jeśli ktoś kupuje olejki tylko do dyfuzji czy sprzątania mieszkania, to raczej nie zrobi sobie nimi krzywdy, ale do innych celów np. używania na skórę trzeba koniecznie sprawdzić więcej informacji.

Mam też takie wrażenie, że olejki ekologiczne pachną słodziej i subtelniej. Według mnie są mniej oczywiste i… intensywne, co dla jednych będzie zaletą, a dla innych wadą.

buteleczki z różnymi olejkami eterycznymi

Jak zacząć stosować olejki eteryczne

Możecie zacząć od jakiegoś zestawu kilku olejków w malutkich buteleczkach. Albo wybrać samemu kilka znanych zapachów: mięta, lawenda, pomarańcza i zobaczyć, co Wam pasuje. Może nic, a może się zakochacie w olejkach. Nie kupujcie od razu dużych, drogich opakowań, bardzo drogich olejków ani olejków, o których nigdy nie słyszeliście i nie umiecie sobie nawet wyobrazić ich zapachu. Nie znosisz zapachu rozmarynu w kuchni? To olejek prawdopodobnie nie dla Ciebie. Przynajmniej nie bez połączenia z innymi substancjami. Szkoda wydać pieniądze na coś, co się nie sprawdzi i zniechęcić się na przyszłość. Dopiero jak jakiś olejek Wam się spodoba, możecie spokojnie poszukać najlepszego dostępnego produktu na rynku.

Moje ulubione olejki eteryczne. Jakie mają właściwości i jak je stosuję

Mniej znaczy więcej. Nie musicie mieć/znać/używać kilkudziesięciu olejków. Wystarczy wybrać ulubione i najlepiej dla Was działające, i tego się trzymać. Mieszanie nawet kilku olejków otwiera dodatkowe możliwości. Ja po półtora roku już wybrałam kilka, które chce mieć w swojej małej kolekcji na stałe. Oczywiście część to rzecz gustu albo nawet naszych wspomnień związanych z danym zapachem np. ktoś może nie cierpieć mięty czy ylang ylang, a ktoś inny uwielbiać, bo kojarzy mu się np. z ulubionymi słodyczami 😉 Część będzie może sezonowa np. cynamon czy imbir na jesień-zimę, żeby nam się nie nudziło. Wyobraźcie sobie teraz dom pachnący cynamonem i pomarańczą na święta Bożego Narodzenia. Olejki pobudzające lepiej stosować rano, a uspokajające na wieczór itd.

Moje olejki po otwarciu buteleczki przechowuję w lodówce. Zwłaszcza warto zadbać o większe/droższe buteleczki, z których możecie korzystać miesiącami, a czasem latami. Czytajcie oczywiście informacje na etykiecie i stosujcie się do ewentualnych zaleceń producenta.

Poniżej przedstawię Wam moje ulubione olejki i pokrótce niektóre ich właściwości na podstawie książki „Aromatica”, żeby ułatwić Wam rozpoczęcie przygody z olejkami 🙂

Lawendowy olejek eteryczny

Mój pierwszy i absolutnie ulubiony olejek. Uwielbiam jej zapach i używam do wszystkiego. Lawenda ma działanie uspokajające, chociaż ja nie widzę u siebie większego działania na tym polu. Natomiast według mnie działa cudownie na poparzenia w kuchni itd., poparzenia słoneczne, ranki, w tym zabrudzone. Wypracowałam to generalnie na własnej skórze – dosłownie. Opisywałam już działanie lawendy na Facebooku, więc ponownie przytoczę ten tekst.

Olejek lawendowy na poparzenia słoneczne

W tym roku zdarzyło mi się poparzenie słoneczne (mam problem z ochroną przeciwsłoneczną w ogóle, ale to inna historia) i to jeszcze, co zaskakujące, w Londynie (wycieczkę i intensywne zwiedzanie opisałam tutaj i  i tutaj). Skóra rozgrzana do czerwoności, a przede mną 3 godziny podróży w autobusie i jedyne, co miałam pod ręką i ewentualnie mogło pomóc, to olejek lawendowy. I internet, żeby sprawdzić, czy olejki eteryczne pomogą, bo coś kojarzyłam, że tak (np. tutaj przeczytacie o poparzeniach po dotknięciu gorącego). Wysmarowałam wszystkie poparzone miejsca na twarzy i szyi. Autobus musiał cały pachnieć lawendą Na przez następne 2-3 dni miałam miejscami zaczerwienioną skórę i musiałam się chronić przed słońcem, ale poza tym nic się nie działo (żadnego pieczenia, schodzenia skóry).

Olejek lawendowy i inne sposoby na poparzenia

Ostatnio w kuchni złapałam garnek za uchwyt, który był przypadkiem mocno rozgrzany. Jak przeważnie jestem dość odporna na gorące, tak tym razem poparzyłam się do bólu. Trzymanie palców pod lodowatą wodą nie pomagało.

Tak dla ciekawostki, niektórzy polecają zgoła odwrotną metodę, tj. trzymanie poparzonej skóry pod ciepłą wodą. Chyba po raz pierwszy słyszałam o tym sposobie w którymś z podcastów dr Fitzgerald, ale nie mogę go znaleźć, więc podaję link do badań, co prawda na szczurach, ale wyjaśniający mechanizm.

Po paru minutach bólu posmarowałam palec olejkiem lawendowym i poszłam jeść kolację. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że wcale nie czuję bólu. O poparzonym palcu pomyślałam znowu następnego dnia, gotując kolację, kiedy wzięłam do ręki dość gorący garnek i pomyślałam, że przecież nie powinnam, bo znowu będzie bolało… Ale nic nie bolało, a zamiast bąbla i bólu, po poparzeniu nie było śladu!

Eteryczny olejek lawendowy na ranki

Zauważyłam też, że sprawdza się na rany np. podrapanie do krwi. Zdarzyło mi się takie na delikatnej skórze ręki i bałam się, że zostanie mi blizna. Posmarowałam więc jak najszybciej skaleczenie olejkiem lawendowym (także dla dezynfekcji) i potem smarowałam do 3 razy dziennie olejkiem bezpośrednio na skórę. Używałam też trochę kadzidłowca. Po bliźnie nie ma śladu. Przypadek? Nie sądzę ze względu na skład olejku i zawartość substancji antymikrobowych oraz przeciwzapalnych.

Podobnie zauważyłam pozytywne działanie lawendy na zabrudzone ranki. No, niestety, zdarzają się takie. Kiedyś chyba po usunięciu wrośniętego w skórę włosa musiało u mnie, nawet nie wiem kiedy, dojść do zakażenia ropnego i ostatecznie skończyło się u lekarza i z antybiotykiem w maści, a na nodze została mi blizna… Teraz jak tylko widzę, że coś mi się nie goi od razu, smaruję lawendą i do większych problemów nie dochodzi.

Jak bezpiecznie stosować lawendę na skórę

buteleczka olejku lawendowego z torebką lawendy

Robię to „nieortodoksyjnie”. Olejki powinno się rozcieńczyć w jakimś oleju albo alkoholu czy innej substancji, a następnie nanieść na skórę. Tak jest bezpieczniej. Jednak ja chciałam mieć pewność, że wszystko się zagoi szybko i bez śladu, nie dojdzie do zakażenia i po prostu moja skóra doskonale lawendę toleruje, a znane są przypadki stosowania tego olejku bezpośrednio na skórę właśnie w takich przypadkach. Wręcz tak właśnie odkryto jej potężne działanie gojące. Moja rada – rozcieńczajcie lawendę. Co do innych olejków – trzeba już bardziej uważać, żeby sobie nie zaszkodzić.

Co warto wiedzieć o olejku lawendowym

Pora po praktyce na trochę teorii i informacji z książki „Aromatica”.

Olejek lawendowy najczęściej produkowany jest z kwiatów lawendy lekarskiej (Lavandula officinalis) albo słodkiej (L. augistifolia) w wyniku destylacji z parą wodną. Zapach jest niezbyt trwały. Olejek jest dość bezpieczny w zastosowaniu na skórę (i ogólnie). Polecany zwłaszcza w takich problemach jak:

  • depresja z pobudzeniem
  • zmienny lub obniżony nastrój
  • problemy ze snem
  • nadmierne pobudzenie
  • palpitacje
  • bóle głowy i mięśni
  • dolegliwości z górnego odcinka przewodu pokarmowego
  • stany zapalne (infekcje, rany, oparzenia)
  • alergia i atopia (warto dodać do domowych kosmetyków do skóry z AZS)

Do czego używam olejku lawendowego

Do wszystkiego 😉 No, prawie. Raz próbowałam go wypić po rozcieńczeniu w miodzie i wodzie. Ohydne 😛 Nie używam też w kuchni. Nie jestem jakoś znawczynią kuchni francuskiej, gdzie regionalnie lawenda służy w kuchni obok innych ziół, więc jakoś ten smak mi do niczego obecnie nie pasuje. Używam do dyfuzji, do kąpieli, na skórę, do sprzątania.

buteleczki z olejkami eterycznymi

Miętowy olejek eteryczny

Co warto wiedzieć o olejku miętowym

Najczęściej otrzymywany z ziela mięty pieprzowej  (Mentha piperita) i raczej bezpieczny.

Polecany zwłaszcza w takich problemach jak:

  • apatia i brak energii
  • wahania nastroju
  • bóle głowy
  • brak apetytu
  • problemy z pamięcią i koncentracją
  • wzdęcia

Do czego używam olejku miętowego

Olejek miętowy stosuję również nie do końca zgodnie z wytycznymi. Zdarza mi się bezpośrednio dotknąć nim skóry dla zapachu. Być może sprawdzi się też, podobnie jak lawenda, na poparzenia – tyle wyczytałam na szybko, kiedy miałam poparzenie słoneczne w podróży, ale nie próbowałam i zalecam Wam ostrożność 😉

Kiedy nie mam kropli miętowych, a zapowiadają się jakieś dolegliwości trawienne, daję 1-2 krople na łyżeczkę miodu. Poza tym używam go do dyfuzji zwłaszcza rano, do sprzątania i do kosmetyków – doskonale współgra z kakao 🙂 Ten olejek fajnie łączy się też z lawendowym.

buteleczka olejku eukaliptusowegoEukaliptusowy olejek eteryczny

Co warto wiedzieć o olejku eukaliptusowym

Otrzymywany z liści eukaliptusa i czasem gałązek ( najczęściej Eucalyptus globulus lub radiata). Ponownie, raczej bezpieczny. Ma drzewny, świeży zapach, który od razu kojarzy się z eukaliptusowymi cukierkami do ssania dla odświeżenia oddechu czy na ból gardła.

Dobra wiadomość jest też taka, że olejek jest łatwo dostępny i niezbyt drogi. Wynika to stąd, że drzewo pochodzi z Australii, czyli pogoda dopisuje 😉 Zbiory możliwe są kilka razy do roku i nie potrzeba wiele surowca do produkcji olejku. Stąd też nie jest to chętnie podrabiany olejek, więc tym bardziej godny polecenia początkującym adeptom aromatoterapii 😉

Z moich obserwacji wynika, że takie drzewne zapachy jak eukaliptus, tea tree czy cedr lubią panowie 😉 Pewnie to nie przypadek, że drzewne zapachy często znajdują się w męskich kosmetykach. Według mnie są ok., ale osobiście wolę cytrusowe, niektóre kwiatowe lub ziołowe.

Olejek eukaliptusowy jest polecany zwłaszcza w takich problemach jak:

  • apatia i brak energii
  • depresja
  • sprzeczne emocje
  • kaszel
  • przeziębienie lub grypa
  • ból gardła

Do czego używam olejku eukaliptusowego

Głównie do dyfuzji, sprzątania i czasem kąpieli. Szczególnie rano, w okresie jesienno-zimowym i w czasie infekcji dróg oddechowych. Ten olejek fajnie łączy się też z lawendowym, miętowym, niektórymi cytrusami. Ja chętnie używam po kilka kropli eukaliptusa, cedru i mięty rano lub lawendy wieczorem do dyfuzora.

olejki cytrusowe i cytrusyCytrusowe olejki eteryczne

Uwielbiam 🙂 Olejki cytrusowe stanowią dość pokaźną grupę i oprócz bardziej oczywistych, otrzymywanych ze skórek owoców jak pomarańcza czy cytryna, są też mniej oczywiste, liściaste, otrzymywane z innych części roślin, jak np. olejek petitgrain otrzymywany z liści, a otrzymywany z kswiatów pomarańczy olejek neroli jest zaliczany w ogóle do innej grupy (kwiatowe, nie cytrusowe), dlatego postanowiłam tylko pokrótce opisać całą grupę. Jak dla mnie to wspaniałe, podnoszące nastrój, piękne zapachy.

Dla przykładu olejek bergamotkowy polecany jest zwłaszcza w takich problemach jak:

  • zmiany nastroju
  • irytacja
  • poranny brak energii
  • pesymistyczne nastawienie
  • dolegliwości trawienne pogarszane przez stres

Doskonale komponuje się w dyfuzorze z olejkiem lawendowym.

Co warto wiedzieć o olejkach cytrusowych

Należą do nich: cytrynowy, pomarańczowy, grejpfrutowy, mandarynkowy, bergamotkowy czy limonkowy. Zapachy generalnie nie są niespodzianką 😉 Są piękne, świeże i dodają energii. Jedne są bardziej pobudzające, a inne relaksujące. Jedne trochę słodsze, inne bardziej, zielone, liściaste… Mnie pasują przez cały rok, bo zapach kojarzy się często i świątecznie, bożonarodzeniowo i letnio-egzotycznie.

Do czego używam olejków cytrusowych

Do dyfuzji, kosmetyków, sprzątania, a nawet napojów! Można dodać 1-2 krople do gorącego kakao (przepis na pyszne kakao pomarańczowe znajdziecie tutaj) czy czekolady (zarówno pitnej jak i domowej roboty, a nawet takiej kupnej przetopionej z dodatkiem innych składników).

Olejek eteryczny ylang ylang

Co warto wiedzieć o olejku ylang ylang

Otrzymywany z egzotycznego kwiatu jagodlinu wodnego (Cananga odorata). Olejek otrzymany z pierwszej, najkrótszej destylacji nazywa się ekstra (od razu kojarzy mi się tutaj oliwa extra virgin 😉 ). Następnie wykonywane są jeszcze destylacje I, II i III. Olejek skomponowany z produktów destylacji I-III nazywa się complete. Bywa też otrzymywany w wyniku oddzielnej, specjalnej destylacji.

Olejek ylang ylang to składnik perfum (j’adore!) i uchodzi za afrodyzjak. Różnice między różnymi olejkami mogą być… skrajne. W pierwszym się zakochałam i cudownie sprawdzał się w połączeniu z olejem migdałowym do masażu (pachniał trochę jak oliwka dla dzieci firmy Johnson&Johnson 😉 ). Na etykiecie nie było niestety informacji o rodzaju destylacji (chociaż podejrzewam, że był to olejek complete). Następnie postanowiłam przerobić poszczególne stopnie destylacji i kupiłam ylang ylang III – coś ohydnego, strasznie kwiatowo-duszącego. Najwstrętniejszy zapach, na jaki do tej pory trafiłam, nie licząc citronelli 😉

butelka z olejkiem do masażu, olejem ze słodkich migdałów i buteleczka z olejkiem eterycznym

Ylang ylang polecany jest zwłaszcza w takich problemach jak:

  • zmiany nastroju
  • niepokój
  • napięcie nerwowe
  • bezsenność
  • niepewność
  • niskie libido
  • niska samoocena
  • palpitacje

Do czego używam olejku ylang ylang

Zwłaszcza do celów kosmetycznych, czyli jak wyżej do olejku do masażu (zalecane stężenie to 2-5%), do kremów (olej migdałowy, wosk i inne olejki eteryczne) i przygotowywania własnych perfum. Na tym polu jeszcze trwają eksperymenty. Pamiętam jeden z pierwszych, kiedy na płatki kosmetyczne nakładałam kilka kropli olejków eterycznych, żeby sprawdzić, jak się komponują. Najbardziej odpowiadała mi kompozycja złożona z kadzidłowca, ylang ylang i cytryny. Byłam w szoku, kiedy znalazłam płatek w kieszeni po jakiś 2 tygodniach i nadal pięknie pachniał! Miałam go potem chyba z miesiąc w celach naukowych 😉 I nadal pachniał. Coraz słabiej, ale i tak niesamowicie.

Olejek ylang ylang można też oczywiście dyfuzować i nie będzie już chyba niespodziankę, gdy napiszę, że świetnie sprawdzi się relaksująco-poprawiające nastrój połączenie z lawendą 😉

Olejek z kadziłowca – frankincense

Co warto wiedzieć o olejku z kadzidłowca

Według mnie chyba jeden z najpiękniejszych zapachów i najcenniejszych olejków. Pierwsze skojarzenie, jeśli nie znamy zapachu, to oczywiście kontekst religijny – Trzej Królowie, złoto, kadziło i mirra. Kadzidło nadal używane jest w kościele i nie ma nic wspólnego z „kadzidełkami” o potwornie intensywnym, duszącym zapachu i często niewiadomego pochodzenia. Drugie skojarzenie, jakie mam po zapoznaniu się z jego zapachem, to… zapach zwietrzałych luksusowych perfum. To taki zapach drogich perfum, jaki zostaje na dobrej koszuli z naturalnego materiału po całym dniu. Dla mnie nadal piękny…

buteleczka olejku eterycznego i dyfuzor

Nuty zapachowe

Zresztą nie jest to nic dziwnego. Jest to olejek tzw. nuty bazowej. W skrócie, w perfumerii mamy 3 nuty i zapachy/olejki należą do różnych nut w zależności od swoich właściwości: nuta głowy, serca i bazowa. Nutę głowy czujemy na początku, to takie pierwsze wrażenie, które również szybko się ulatnia, potem mamy nutę serca i wreszcie bazową, najtrwalszą. To, jak długo wyczuwamy dany zapach w kompozycji, zależy od budowy chemicznej jej składników. Gęsty, żywiczny kadzidłowiec pozostanie dużo dłużej wyczuwalny niż lawenda, mięta, eukaliptus, cytryna (nuta głowy) lub ylang ylang (nuta serca). Dlatego robiąc swoje kompozycje, dobrze wiedzieć, które olejki z naszej kolekcji należą do której nuty i dobierać je świadomie. Kompozycje tylko z jedną nutą również istnieją i jeśli takie Wam się najbardziej podobają, to super 🙂

Olejek z kadzidłowca pochodzi najczęściej z drzew Boswellia carterii i Boswellia serrata. Z drzew kadzidłowca otrzymuje się żywicę i faktycznie można kupić takie kawałki kadzidła do palenia czy nawet rozpuszczania w wodzie. Jeszcze nie próbowałam, bo na razie olejki mi wystarczają, ale kiedyś pewnie zaeksperymentuję 😉 To takie bardziej pierwotne wykorzystanie tych cennych substancji, o czym pisałam we wstępie.

Niestety „Aromatica” nie opisuje go szczegółowo, więc informacje zaczerpnęłam głównie z bloga dr Erica Zielińskiego. Olejek z kadzidłowca jest polecany szczególnie na:

  • problemy z układem odpornościowym
  • stany zapalne
  • dolegliwości bólowe
  • najprawdopodobniej także w chorobach nowotworowych
  • na rany

Właściwości Boswelii są tak cenne, że można przyjmować ją także w postaci suplementu diety (ekstrakt), polecanego zwłaszcza na układ kostny (np. w chorobach reumatycznych), dla wzmocnienia chrząstki, w dolegliwościach bólowych i niektórych chorobach przewlekłych.

Do czego używam olejku z kadzidłowca

Jest bardzo gęsty i dlatego mam trudności z używaniem go w moim dyfuzorze. Gdybym tylko mogła, dyfuzowałabym sam w dużej ilości. Niestety jest gęsty i używam go tylko w niewielkiej ilości z innymi olejkami. Tak jak pisałam powyżej przy okazji ylang ylang – doskonale sprawdzi się do perfum i kosmetyków, na których zapachu nam zależy. Ponadto stosowałam go na przemian z olejkiem lawendowym na podrapaną do krwi delikatną skórę po wewnętrznej stronie przedramienia, żeby uniknąć powstania blizny. Udało się. Czy to zasługa bardziej lawedny, czy kadzidła – nie wiem, ale podejrzewam, że takie wygojenie się nie jest przypadkowe. Wiem, bo parę starych blizn mam. Zastosowanie kadzidłowca na rany znane jest już w Ajurwedzie, czyli tradycyjnym systemie medycznym Indii.

You may also like